Sąd decyduje o dopuszczalności ekstradycji, ale ostateczną zgodę wydaje minister sprawiedliwości.
"Sąd nie bada prawdziwości zarzutów. Bada, czy przestępstwo przypisywane podejrzanemu jest zagrożone karą pozbawienia wolności i czy byłoby to przestępstwo także według prawa polskiego" - powiedział dziennikarzom sędzia Rafał Kieta, który przewodniczył w środę niejawnemu posiedzeniu sądu.
Podczas przerwy w posiedzeniu Mourad A. na korytarzu sądowym krzyknął do dziennikarzy, że jest niewinny i jest ofiarą, a potem dodał: "Niech żyje sprawiedliwość. Precz z generałami". Do sądu był konwojowany przez uzbrojonych funkcjonariuszy ABW. Mourad A. przebywa w areszcie ze statusem więźnia niebezpiecznego.
Wniosek o ekstradycję Algierczyka podejrzanego o międzynarodowy terroryzm wpłynął do krakowskiej prokuratury w zeszłym tygodniu. Musiał zostać przetłumaczony. Sąd po zapoznaniu się z treścią dokumentu uznał, że nie spełnia on wymogów formalnych i prawnych, koniecznych do podjęcia decyzji o dopuszczalności ekstradycji i że strona algierska będzie musiała nadesłać dokumenty uzupełniające.
Sąd, podejmując decyzję, opierał się o kodeks postępowania karnego oraz międzynarodową umowę z Algierią z 1976 r.
37-letni Algierczyk z paszportem brytyjskim został zatrzymany na podkrakowskim lotnisku w Balicach 26 września. Przyleciał do Polski rejsowym samolotem z Zurychu. Zatrzymania dokonała podczas odprawy celnej Straż Graniczna na podstawie międzynarodowego listu gończego.
Od kilku miesięcy mężczyzny poszukiwał Interpol na wniosek prokuratora generalnego Republiki Algierii - za tworzenie i przynależność do organizacji terrorystycznej, działającej poza Algierią. 29 września Sąd Okręgowy w Krakowie aresztował mężczyznę na 40 dni. Mourad A. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.
sg, pap