Człowiek, który ograł świat

Człowiek, który ograł świat

Mamy najlepszą grę roku, więc możemy myśleć, że jesteśmy najmądrzejsi. Trzeba nam życzyć, żeby nie odbiła nam palma. Nie chcemy, żeby odbiła – mówi Adam Kiciński, prezes CD Projekt, twórcy „Wiedźmina”, najlepszej gry na świecie w 2015 r.

Bagiński ma kręcić nowego ,,Wiedźmina”. Współpracujecie panowie razem?

Znamy się i przyjaźnimy. Wiele fajnych rzeczy razem zrobiliśmy, ale filmu nie robimy.

A to dlaczego?

Delikatny temat. Mamy odmienne wizje.

Mówi się, że Wiedźmina miałby zagrać Tomasz Karolak. Pasuje panu do roli?


Nie mi to oceniać, bo nie jesteśmy w ten film zaangażowani. Ale z tego, co czytałem, to ma być hollywoodzka produkcja, więc aktorzy pewnie też będą hollywoodzcy.

Amerykanie rozmawiali już z Andrzejem Sapkowskim. Ponoć bardzo ich urzekł.

Nic o tym nie wiem, ale się nie dziwię. To wybitny i błyskotliwy umysł.

Jak wam się z nim współpracuje?

Dobrze, chociaż nie mamy zbyt wiele bieżących wspólnych tematów. Spotykamy się raz na jakiś czas.

Na ile Sapkowski ingeruje w kształt kolejnych części gry?

Nie ingeruje. Taką mamy umowę. Sapkowski zna się na pisaniu książek. My się znamy na robieniu gier. To dwie oddzielne sprawy. Bardzo dbamy o zachowanie w grach klimatu z książek, ale mamy twórczą wolność.

Kiedy zdaliście sobie sprawę, że ,,Wiedźmin” będzie aż tak wielkim sukcesem?

Ten sukces narastał. Nie było jakiegoś jednego momentu, w którym nagle nas olśniło. Pierwsza część trylogii była zrobiona ze znacznie mniejszym budżetem produkcyjnym i marketingowym. Dopiero uczyliśmy się robienia gier, tworzyliśmy zespół. A recenzenci i tak dali „Wiedźminowi” 86 na 100 punktów. Kolejna część poprawiła ten wynik o dwa oczka. Te dwie gry były już wielkim sukcesem sprzedażowym, ale rekord pobił dopiero „Wiedźmin 3”.

Jakieś najnowsze dane o sprzedaży?

Dane liczbowe to dane marketingowe. Używa się ich, żeby zrobić newsa. Chodzi o to, żeby zrobić wrażenie na tych, którzy gry jeszcze nie kupili. Wywołać efekt: ,,Skoro tyle milionów ludzi już w to gra, a ja jeszcze nie, to może powinienem kupić?”. Ostatnie dane z półrocza to 6 mln sprzedane w sześć tygodni od premiery gry.

Ta gra wyrosła na jakąś pierwszą polską globalną markę. Produkt, który kupiło miliony ludzi na świecie. Dlaczego akurat to gra wideo robi Polsce reklamę za granicą?

Wiedźmin zyskał rozgłos, bo jest najlepszą grą na świecie wydaną w tym roku. Potwierdzają to i nagrody, i rankingi. Lepszej gry po prostu nie ma. Jeżeli jakaś polska firma stworzy produkt uznawany za najlepszy na świecie w swojej branży, to wtedy pewnie będzie naszym kolejnym hitem eksportowym.

Nie boicie się, że możecie paść ofiarą własnego sukcesu, bo nie dacie rady powtórzyć takiego wyczynu jak z ,,Wiedźminem”.

Może nie ofiarą, ale stres jest. Ale to raczej pozytywny stres. Taki podkręcający nam śrubkę. Nie jest tak, że mamy czubek głowy przy jakimś szklanym suficie i zastanawiamy się, jak tu przebić sukces sprzedażowy „Wiedźmina”, bo to jest możliwe. Trudniej będzie z uzyskaniem jeszcze lepszej jakości. „Wiedźmin 3” dostał od recenzentów noty od 91 do 94 na 100 punktów. Powoli kończy nam się już skala.

A złośliwi mówią, że CD Projekt to firma jednej gry. Stworzyliście ,,Wiedźmina” i co dalej?

Na razie cały czas pracujemy nad „Wiedźminem”. W pierwszym półroczu przyszłego roku ukaże się drugi dodatek do gry – ,,Krew i wino”. Jest ogromny, zawiera nowe tereny, nową historię, nowych bohaterów, a wszystko to przekłada się na wiele godzin fantastycznej zabawy. Równolegle pracujemy nad kolejną megaprodukcją: „Cyberpunk 2077”. To już zupełnie inny świat. Amerykańska rzeczywistość za 60 lat, a nie średniowieczne europejskie klimaty „Wiedźmina”.

Czyli na razie odcinacie kupony od sukcesu.

Nie lubię tego określenia. Chcemy po prostu dać kolejnym graczom szansę przeżycia przygód Geralta. Niewątpliwie ten rok był dla nas rokiem „Wiedźmina”. Przyszły rok też będzie rokiem „Wiedźmina”.Oprócz wypuszczenia nowego dodatku mamy zaplano-wanycały szereg działań, które mają podtrzymać zainteresowanie graczy i zmaksymalizować sprzedaż. To dobra strategia, w szczególności gdy ma się tak mocny produkt. Sukces gry przyniósł też sukcesy finansowe. Mamy więcej pieniędzy, które możemy przeznaczyć na jeszcze lepsze produkcje i marketing. Łatwiej nam też pozyskiwać talenty, bo ci najbardziej utalentowani na rynku chcą pracować z tymi, którzy stworzyli najlepszą grę roku.

Przestaliście szukać pracowników. Teraz pracownicy szukają was.

Dużo spływa tych CV, ale dużo też odsiewamy. Ludzie przyjeżdżają do nas pracować, czasem przeprowadzając się do Warszawy z całymi rodzinami. Samochody na amerykańskich tablicach przed siedzibą firmy to niesamowity widok.

Ale płaci pan mniej niż firmy z branży na Zachodzie.

Nie płacimy tyle, ile w Anglii czy Kalifornii, ale nadal jesteśmy atrakcyjni finansowo dla pracowników. W Polsce mamy przede wszystkim niższe koszty życia. Można pracownikowi szybko zrobić tabelkę w Excelu i pokazać, że wydając w Polsce mniej na czynsz, komunikację, zakupy, zostanie mu w portfelu tyle samo albo i więcej, niż gdyby zarabiał i wydawał na Zachodzie.

Nie łatwiej byłoby wam prowadzić ten biznes właśnie w Anglii albo USA? Większy rynek, lepszy klimat do prowadzenia biznesu. Nie kusiło nigdy pana, żeby się przenieść?

Nie ma powodu, dla którego mielibyśmy się przenosić. W Polsce bardzo dobrze robi się gry, o czym świadczą nasze wyniki. Tutaj panuje jakaś fenomenalna atmosfera. Ten nasz 25-letni rozwój gospodarczy daje ludziom jakiś niesamowity napęd i wiarę w to, że można tutaj osiągnąć sukces. Wyskoczyliśmy tak wysoko w górę, że wierzymy w to, że możemy tak dalej jechać. Takiej atmosfery nie ma już w wielu krajach Europy Zachodniej. Tam ten entuzjazm siadł. Tam mówi się więcej o problemach, spowolnieniu, kryzysie. W Polsce jest ogień.

Czy z Warszawy uda się zrobić drugi Berlin, który będzie przyciągał młode spółki z branży IT?

Jeśli chodzi o branżę gier, to my już Berlin przeskoczyliśmy. W tej chwili Polska jest w europejskiej czołówce, jeśli chodzi o gry wideo. Nasza pozycja ma szansę rosnąć, bo branża zrobiła się modna m.in. przez akcje polityków.

Mówi pan o tym, że Tusk podarował Obamie „Wiedźmina”.

Między innymi o tej akcji.

A to był wasz pomysł?

Nie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych wysłało do nas zapytanie. Przesłaliśmy im grę. Oni za nią zapłacili. Wszystko zgodnie z procedurą.

Nie chcecie tej akcji powtórzyć i obdarować najnowszym „Wiedźminem” polityków z nowej ekipy?

Nie myślimy o tym. Oczywiście bardzo miło, jeśli najważniejsze osoby w kraju doceniają naszą pracę. To nas dowartościowuje i dodatkowo promuje.

A oni zdają sobie sprawę z pozycji tej branży?

Kiedyś traktowano nas jak małych chłopców, którzy robią sobie jakieś tam gry. Wszyscy myśleli, że to taka zabawa, a nie prawdziwy biznes. A na Zachodzie już od dawna analitycy wiedzieli, że gry wideo to potężna gałąź przemysłu rozrywkowego, która co roku rośnie o kolejne 6-10 proc. Kilka razy szybciej niż globalne PKB.

Czyli podejście się zmieniło.

Zmieniło, ale nie jest jeszcze takie jak na Zachodzie, gdzie branżę grową wspiera się w bardzo agresywny sposób. Firmom z branży dopłaca się do etatów. Daje duże ulgi podatkowe. Szczególnie w Wielkiej Brytanii, Teksasie i Kanadzie. Przez taką politykę Kanada praktycznie wydrenowała całą francuską branżę gier wideo, bo tego typu biznes bardziej opłaca się prowadzić po drugiej stronie Atlantyku.

Pieniędzy wam nie brakuje. Według analityków możecie zamknąć ten rok ze 130 mln dolarów zysku.

Nasze rekordowe wyniki to nie jest tylko zapis księgowy gdzieś tam w próżni. My te pieniądze mamy na kontach. A do tego trzeba się przyzwyczaić. Cały czas pracujemy z psychiką, żeby przy okazji bogacenia zmieniać się jak najmniej. Żeby nie wykonywać głupich ruchów. Żeby nie przepuszczać tych pieniędzy.

Woda sodowa może do głowy uderzyć.

To zagrożenie, które diagnozujemy cały czas. Mamy najlepszą grę roku, więc możemy myśleć, że jesteśmy najmądrzejsi. Zarobiliśmy na niej dużo pieniędzy, więc możemy uważać, że jesteśmy już bardzo bogaci. Trzeba nam życzyć, żeby nie odbiła nam palma. Nie chcemy, żeby odbiła. ■

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 52/2015
Więcej możesz przeczytać w 52/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0