Klęska Czerwonej Torebki

Klęska Czerwonej Torebki

W ciągu zaledwie roku zdrowa spółka giełdowa stała się spółką śmieciową. I ciągnie na dno jej twórcę Mariusza Świtalskiego.

Twórca Żabki, Biedronki i Eurocash – trzech gigantów handlu detalicznego w Polsce. Każda marka okazała się rynkowym sukcesem i z powodzeniem została sprzedana zagranicznym inwestorom. Każda z wyjątkiem Czerwonej Torebki. To miał być kolejny marketingowy sukces jednego z bohaterów naszej listy 100 najbogatszych Polaków. Świtalski chciał mieć w Polsce 4,5 tys. pasaży handlowych z czerwoną torebką w logo. Z ambitnego planu udało się otworzyć zaledwie 38 punktów i biznes siadł.


Sieć poszła do likwidacji. W ciągu zaledwie roku zdrowa spółka giełdowa, której kurs akcji w 2014 r. sięgał jeszcze ok. 12 zł za akcję, stała się spółką śmieciową. Dzisiaj jeden papier jest wy- ceniany na ok. 80 gr. Z pokładu Czerwonej Torebki ewakuują się kolejne osoby. Pod koniec roku rezygnację złożył prezes Paweł Ciszek. Swoją decyzję uzasadnił „ważnymi przyczynami osobistymi, uniemożliwiającymi należyte wykonywanie zadań prezesa zarządu”. Wcześniej z funkcji członka zarządu zrezygnował Wiesław Kostrzyński. Podjął taką decyzję ze względu na pogarszający się stan zdrowia. Największe kłopoty ma jednak sam Świtalski, bo straty Czerwonej Torebki promieniują na pozostałe biznesy milionera. Najświeższy problem to znany sklep internetowy Merlin.pl, który wpadł w spore tarapaty finansowe. Zalegał z pieniędzmi dla dostawców, którzy skierowali już do sądu wnioski o upadłość spółki. Na lodzie są również ci klienci, którzy zamówili w Merlinie świąteczne prezenty. Na Gwiazdkę ich na pewno nie dostaną, bo sklep nikogo nie obsługuje. W akcie desperacji biznes został wydzierżawiony przez Świtalskiego innemu inwestorowi, który ma postawić Merlina na nogi. Kłopoty rozlały się też na prywatną sferę życia biznesmena. Kilka tygodni temu na oficjalnej stronie internetowej luksusowej agencji nieruchomości Sotheby’s Real Estate pojawiło się ogłoszenie o sprzedaży nadwarciańskiej posiadłości należącej właśnie do Świtalskiego. 3 tys. mkw. powierzchni, 14 sypialni, jadalnia wykończona w mahoniu, sala balowa z kryształowymi żyrandolami, basen, kort tenisowy. Wszystko za 50 mln euro. Dlaczego Świtalski sprzedaje rezydencję? Można się tylko domyślać.

Kopacz już nie płacze

„Nie płacz, Ewka, bo tu miejsca brak” – drwią z Ewy Kopacz jej partyjni koledzy. Dla byłej premier po porażce wyborczej zabrakło miejsca w kierownictwie Platformy Obywatelskiej. Porażka Ewy Kopacz jest wyjątkowo dotkliwa – tego samego dnia, kiedy złożyła dymisję rządu, przegrała walkę o fotel szefa klubu partii. Upokorzenie było tak duże, że chyba w końcu zrozumiała to, co jej partyjni koledzy wiedzieli od dawna: że nigdy nie powinna była zostać przewodniczącą PO. Politycy Platformy odetchnęli z ulgą. Donald Tusk chyba też. Bo nie miał serca przekonywać partii, że Ewa „Porażka” Kopacz, jak mówią o niej posłowie PO, nie zatopi ich dryfującego okrętu.

Leszek Miller – pomógł PiS

Nie warto przywoływać dawnych słów lidera SLD o tym, jak kończy prawdziwy mężczyzna. Warto natomiast przypomnieć, że Leszek Miller poprowadził tę partię do wielkiego zwycięstwa w 2001 r. i do wielkiej porażki tej jesieni. W tym drugim przypadku przyczynił się do zdobycia przez PiS bezwzględnej większości w Sejmie. Co ciekawe, przegrana uszlachetniła Millera. Ci, którzy przed wyborami z obrzydzeniem krzywili się na dźwięk jego nazwiska, mówiąc, że jest politycznym dinozaurem, dziś są skłonni uznać go za umiarkowanego i rozsądnego. Publiczność już tęskni za Millerem.

Janusz Palikot – odszedł niezauważony

W odróżnieniu od Leszka Millera nikt nie będzie za nim tęsknił. Twórca Twojego Ruchu jako lider partyjny okazał się gwiazdą jednego sezonu politycznego. Zgubił na politycznym szlaku tak wielu przyjaciół i współpracowników, że na koniec został sam, a jego zejście ze sceny przeszło niezauważone. Nawet jego dosadne wpisy na Twitterze przestały budzić emocje. Ci, którzy go lubią, podkreślają jego błyskotliwą inteligencję i galopadę pomysłów, ale w polityce najwyraźniej to za mało. Kurtyna opadła. Bisów nikt się nie domaga.

Okładka tygodnika WPROST: 52/2015
Więcej możesz przeczytać w 52/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0