– Lech Wałęsa jest jedną z najbardziej znanych postaci z historii Polski. To, jak to będze postrzegane zależy od nas samych. To my musimy światu opowiedzieć tę historię. Opozycja włącza to w bieżącą walkę polityczną, niszcząc obraz Polski tylko po to, aby zaszkodzić polskiemu rządowi – ocnił Szczerski. – Czytałem dzisiaj skróty amerykańskich gazet. Wynika z nich, że tę sytuację postrzega się tam jako bieżącą walkę polityczną. To jest duże nadużycie ze strony opozycji w Polsce – dodał.
"Zaniechanie rozliczenia prawdy ciągnie się do dzisiaj"
– Potrzeba prawdy w życiu politycznym jest wartoscią. Jak sie okazuje, bardzo wiele osób, które tworzyły główny nurt poliyki w Polsce, przez te wszystkie lata próbowało zbudować III RP bez prawdy – mówił Szczerski.
Jego zdaniem jest prawdopodobne, że zbiór teczek Czesława Kiszczaka nie jest przypadkiem odosobnionym i w Polsce istnieje więcej tego typu kolekcji w prywatnych domach.
Szczerski zaznaczył, że nie ma wątpliwości w autentyczność dokumentów. Jego zdaniem fakt, że prezes IPN je upublicznił to znak, że bierze on odpowiedzialność za ich autentyczność.
Udostępnienie dokumentów
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, w poniedziałek Instytut Pamięci Narodowej udostępnił znalezione w domu gen. Czesława Kiszczaka dokumenty. Prezes IPN poinformował, że chodzi o dokumenty z pierwszego pakietu zawierającego teczki: osobową i pracy agenta SB „Bolka”, zabezpieczone w domu Czesława Kiszczaka.
„Dokumenty będą udostępniane w postaci kopii papierowych. Zgodnie z obowiązującymi przepisami dziennikarze będą mogli filmować oraz fotografować przeglądane materiały. Możliwe jest również zamówienie ich kopii cyfrowych w ramach usługi reprograficznej na zasadach obowiązujących standardowo w IPN. Od środy 24 lutego br. wgląd w materiały będzie możliwy również w czytelniach w oddziałach i delegaturach IPN” - ogłosił w komunikacie IPN.
Szafa Kiszczaka
Przypomnijmy, 16 lutego do domu wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku wkroczył prokurator w towarzystwie pracowników Instytutu Pamięci Narodowej. Zabezpieczono dokumenty dot. tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Bolek”, które to dokumenty Maria Kiszczak chciała sprzedać Instytutowi. Według relacji rzecznik prasowej IPN, wdowa po Czesławie Kiszczaku 16 lutego spotkała się m.in. z prezesem Instytutu i żądała 90 tys. złotych w zamian za przyniesione akta. Jako dowód na wagę posiadanych dokumentów przedstawiła "odręcznie kartkę papieru zatytułowaną „Informacja opracowania ze słów T.W. »Bolek« z odbytego spotkania w dniu 16.XI.1974 roku”.
Radiowa Jedynka, TVP Info, Wprost.pl
