Baza w Redzikowie. Strach i nadzieja

Baza w Redzikowie. Strach i nadzieja

Budowa amerykańskiej instalacji pod Słupskiem nabiera rozpędu. Rozstrzygane są ostatnie przetargi. Czy region pomorski na niej skorzysta, czy raczej supertajna baza odstraszy inwestorów?

Armia Stanów Zjednoczonych to największa machina wojenna na świecie. Wrażenie robi też logistyka. Korpus Inżynieryjny amerykańskiego wojska wchodzi przed żołnierzami wszędzie tam, gdzie mają służyć. Buduje bazy, przygotowuje zaplecze, określa plany inwestycji i potrzeb. Nawiązuje też współpracę z lokalnymi firmami, tzw. kontraktorami.


Jak informuje ambasada USA w Polsce, w naszym kraju jest podobnie. Lokalne pomorskie firmy są zachęcane do brania udziału w przetargach organizowanych przy budowie bazy antyrakietowej w Redzikowie koło Słupska. Na razie przedsiębiorcy mogą się starać o kontrakty na wykonanie obiektów tzw. infrastruktury pomocniczej. Chodzi o budynki mieszkaniowe, gastronomiczne czy sportowe. Dodatkowo mogą się ubiegać o kontrakty na budowę infrastruktury drogowej, elektrycznej, kanalizacyjnej. Przetargi zostaną rozstrzygnięte w najbliższych tygodniach. Ich wartość jest niebagatelna – zlecenia amerykańskiej armii dla polskich firm mogą sięgnąć nawet 100 mln dolarów. – Liczymy na to, że gros tych zamówień trafi do naszych, lokalnych przedsiębiorców lub że będą oni podwykonawcami przy tych kontraktach – mówi Barbara Dykier, wójt gminy Słupsk.

Na razie tak właśnie się dzieje. Do spółek z Grudziądza, Gdyni czy ze Słupska już trafiły pieniądze za zbudowanie m.in. ogrodzenia wokół bazy oraz doprowadzenie do niej potrzebnej infrastruktury. Została już też wyłoniona firma, która wybuduje najważniejsze obiekty na terenie Redzikowa – budynki dla radarów.

Kontrakt zdobył amerykański koncern AMEC Programs Inc. O zlecenie, warte 182 mln dolarów, walczyły tylko amerykańskie przedsiębiorstwa, które posiadają konieczne certyfikaty. – Amerykanie przy budowie tak ważnych wojskowych obiektów zawsze i w każdym miejscu globu przestrzegają zasad bezpieczeństwa. Dlatego strategiczne obiekty budują sprawdzone przez armię firmy. Tam nie ma miejsca na przypadek – wyjaśnia Krzysztof Wilewski, ekspert wojskowy, dziennikarz portalu Polska-Zbrojna.pl.

INTEGRACJA PRZEZ SPORT

W Redzikowie są już pierwsi amerykańscy żołnierze. Na razie jedynie nadzorują budowę tarczy antyrakietowej. Gotowość bojową osiągnie ona w 2018 r. Wówczas w bazie pod Słupskiem będzie służyło od 150 do 300 wojskowych ze Stanów Zjednoczonych. Lokalna społeczność już oswoiła się z tym, że w Redzikowie powstanie wojskowa supertajna amerykańska instalacja. Niektórzy byli i nadal są pełni obaw, inni liczą na rozwój regionu i nowe inwestycje. Wszyscy zaś czekają na rozwój wypadków.

– Oczywiście mamy nadzieję na to, że biznes w Słupsku wraz z pojawieniem się Amerykanów wejdzie w okres koniunktury – mówi Andrzej Twardowski, lokalny działacz społeczny i przedsiębiorca oraz prezes sportowego klubu koszykarskiego Energa Czarni Słupsk. – Na razie nie mamy jednak z kim rozmawiać. Baza wciąż jest w fazie budowy, ale gdy tylko pojawi się jej dowództwo, postaramy się zorganizować spotkanie – zapowiada Twardowski. Dodaje, że liczy na ciepłe przyjęcie. Sądzi też, że żołnierzy ze Stanów Zjednoczonych i mieszkańców Słupska połączy miłość do sportu. – Amerykanie są narodem, który kocha koszykówkę, a my mamy dobrą drużynę. Liczymy więc na to, że żołnierze staną się naszymi nowymi kibicami. Może nawet zagramy wspólny mecz otwarcia, gdy się u nas pojawią – zastanawia się prezes Czarnych Słupsk.

Rzeczywiście miasto postawiło na sport, który lubią kibice w USA. Oprócz koszykówki istnieje tam też drużyna futbolu amerykańskiego. Co prawda Griffons Słupsk, bo tak się nazywa, nie odnosi oszałamiających sukcesów, ale jego zawodnicy liczą na to, że wśród żołnierzy w bazie w Radzikowie znajdą się weterani drużyn ze Stanów Zjednoczonych bądź pasjonaci tego sportu i pomogą słupskim zawodnikom.

Pierwsze lody zostały już zresztą przełamane. Kilka lat temu w Słupsku pojawił się były zawodnik, gwiazda futbolu amerykańskiego. Spotkanie zorganizowała ambasada Stanów Zjednoczonych w Polsce. – Zawodnik opowiedział o dyscyplinie i swoich sukcesach. Pokazał sportowe trofea – opowiada Rafał Szymański, dziennikarz sportowy „Głosu Pomorza”. Takie lub podobne działania amerykańska armia prowadzi, by zjednać lokalne społeczności i ocieplić swój wizerunek.

OBAWY MIESZKAŃCÓW

Mieszkańcy Redzikowa i Słupska narzekają jednak, że nie dostają wystarczająco dużo informacji na temat budowy elementów tarczy antyrakietowej. – Dlatego konwent wójtów i burmistrzów powiatu słupskiego zlecił opracowanie raportu na temat utraconych korzyści w wyniku lokalizacji bazy w Redzikowie. Doszliśmy do wniosku, że w czasie rozmów z rządem musimy podpierać się dokumentem, który nie będzie sporządzony przez samorządowców, ale przez firmę, która bardziej obiektywnie spojrzy na ten problem – mówi wójt Barbara Dykier. Dodaje, że raport przygotuje Agencja Rozwoju Pomorza.

Jakie zmarnowane szanse mogą się wiązać z przybyciem do miasta Amerykanów? Pani wójt podaje przykłady. – Wokół bazy jest spory pas objęty ograniczeniami budowlanymi. Chodzi zarówno o ograniczenia wysokościowe, jak i gabarytowe. Obawiamy się, że to wystraszy inwestorów – podkreśla. Emocje tonuje Marek Biernacki, pomorski poseł PO: – Amerykańska armia działa w wielu miejscach świata i najczęściej jest w dobrej komitywie z lokalną społecznością. Miejscowe firmy jako kontraktorzy zarabiają. Żołnierze Stanów Zjednoczonych napędzają koniunkturę, korzystając ze sklepów, restauracji, sieci usługowej. Najwięcej strachu wśród mieszkańców wzbudzają nie skutki gospodarcze budowy bazy, lecz jej wpływ na bezpieczeństwo i zdrowie ludzi. – W tym zakresie oczekujemy na spotkania z ekspertami i konkretne informacje poparte badaniami. Tylko tak uda się choć trochę uspokoić nastroje – podkreśla wójt gminy Słupsk.

ZAWIROWANIA Z TARCZĄ

Pierwsza wzmianka na temat powstania bazy pojawiła się w 2007 r. Wówczas o takich planach poinformował świat prezydent USA George W. Bush. Jednak rok później przegrał wybory. W fotelu prezydenta Stanów Zjednoczonych zastąpił go Barack Obama. Zmiana w Białym Domu spowodowała, że plany budowy tarczy w Redzikowie zawisły na włosku.

Zmieniło się też otoczenie międzynarodowe. W stosunkach Stany Zjednoczone – Rosja nastąpił „reset”. W dodatku o zmianie planów budowy amerykańskiej tarczy antyrakietowej Obama poinformował świat 17 września 2009 r. Dla Polski jest to symboliczna data. Trudno się dziwić, że w naszym kraju ta wiadomość została bardzo źle przyjęta. Obama zastrzegł co prawda, że nie rezygnuje całkowicie z projektu, jedynie go zmienia. Stany Zjednoczone obejmą Europę „parasolem” mobilnym, którego sercem będą instalacje typu Aegis BMD umieszczone na okrętach US Navy. Oznaczało to jednocześnie rezygnację ze stacjonarnego systemu antyrakietowego. Zamiast kilku baz powstaną trzy – w Polsce, Rumunii i Turcji.

Sprawa zaczęła się też przeciągać. Przez kilka ostatnich lat na temat tarczy było cicho. Niejednokrotnie spekulowano, że projekt upadnie. Tak naprawdę nabrał przyspieszenia, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę i zajęła Krym. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

BAZA ZA 300 MLN DOLARÓW

Amerykańska tarcza w Europie będzie chroniła państwa NATO przed pociskami balistycznymi dalekiego i średniego zasięgu. Program jej budowy został podzielony na trzy fazy. Pierwszy radar wczesnego ostrzegania w Turcji osiągnął gotowość operacyjną w 2011 r. Drugim etapem było umieszczenie na wodach okalających Europę „pływającej” części tarczy, czyli czterech niszczycieli klasy Arleigh Burke. Na miejsce ich stacjonowania wybrano hiszpańską bazę Rota. Trzecią fazę programu, czyli budowę obiektów w Rumunii i Polsce, podzielono na dwie części. W pierwszej zbudowana została baza w Deveselu. Oddano ją do użytku w grudniu 2015 r., a gotowość operacyjną osiągnęła na początku tego roku. Druga obejmuje budowę polskiej bazy w Redzikowie. Koszt inwestycji poniosą Amerykanie. Według wstępnych szacunków wyniesie on ok. 300 mln dolarów. Budowa całej tarczy to miliardy dolarów.

Okładka tygodnika WPROST: 9/2016
Więcej możesz przeczytać w 9/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

Czytaj także