Jak poinformował komornik Krzysztof Skrzypek, swoją decyzję o umorzeniu oparł na artykule 829 Kodeksu Postępowania Cywilnego, który mówi o tym, iż "egzekucji nie podlegają przedmioty służące do wykonywania praktyk religijnych". Powołał się także na orzeczenie Sądu Najwyższego z 1969 roku. Już w październiku ub. roku profesor prawa Uniwersytetu Łódzkiego Andrzej Marciniak w rozmowie z PAP przytaczał ten przepis artykułu i twierdził, że świątynia w Dalikowie nie może być licytowana.
Teraz od decyzji komornika obie strony mogą odwołać się do sądu. "To sąd zdecyduje ostatecznie o tym, czy nieruchomości te będą mogły być zlicytowane" - dodał Skrzypek.
Jesienią 1997 r. 14-letnią wówczas Agnieszkę M. przygniótł na dalikowskim cmentarzu konar akacji. Dziewczyna do końca życia będzie niepełnosprawna. Według sądu, gałąź urwała się, bo była uszkodzona, a winę za to ponosi zarządzający cmentarzem, czyli parafia w Dalikowie. Sąd orzekł, że parafia powinna wypłacić Agnieszce odszkodowanie (obecnie wraz z odsetkami kwota wynosi ponad 350 tys. zł). Dotąd tego nie zrobiła, więc groziła jej licytacja. Wśród nieruchomości, które miałyby zostać poddane wycenie i licytacji, znalazły się: kościół z początku XX wieku, plebania z ogrodem, czterohektarowe pole z niewielkim budynkiem i cmentarz.
W styczniu tego roku komornik rozpoczął postępowanie egzekucyjne. Wraz z rzeczoznawcą przybył do Dalikowa, ale udało im się opisać jedynie pole ze stojącym na nim budynkiem, tzw. organistówką. Wartość nieruchomości oszacowano na 35 tys. zł. Dotąd nie doszło natomiast do oszacowania plebanii z ogrodem, bowiem komornik nie może spotkać się z księdzem.
Do łódzkiego sądu trafił tymczasem wniosek parafii w Dalikowie o wznowienie postępowania w sprawie wypadku na cmentarzu. Jak podkreśla reprezentujący parafię mecenas Marek Markiewicz, nie chodzi o uchylenie się od odpowiedzialności, czy "uniewinnienie" parafii, ale o to, żeby wszystkie okoliczności tej sprawy były gruntownie zbadane, w tym także zakres odpowiedzialności finansowej parafii i stan zdrowia poszkodowanej.
W ciągu pięciu lat od uprawomocnienia się wyroku można żądać wznowienia postępowania, o ile ujawniły się okoliczności faktyczne, które nie były znane sądowi, a mogłyby mieć wpływ na rozstrzygnięcie.
Według Markiewicza, w tej sprawie pojawiły się nowe okoliczności, które stały się podstawą złożenia wniosku. "Do parafii trafili świadkowie tego wydarzenia, a także osoby, które dostarczyły informacje, które mogą być uznane za takie, które mogły mieć wpływ na orzeczenie, ale nie były znane sądowi rozstrzygającemu w tej sprawie" - powiedział Markiewicz. Nie chciał jednak ujawnić, o jakie informacje chodzi. "W naszym przekonaniu prognozy dotyczące stanu zdrowia i ocena niepełnosprawności oparte zostały na nie wszystkich możliwych materiałach i efektem jest zasądzenie niezwykle wysokiego odszkodowania i renty" - dodał.
Markiewicz podkreślił, że sąd może uznać teraz te powody za wystarczające i wznowić postępowanie lub też skargę parafii odrzucić.
em, pap