Wszyscy odnieśli obrażenia. Jeden, z poważniejszym urazem kręgosłupa, został przewieziony do szpitala w Rzeszowie. Czterech trafiło do szpitala w Dębicy. Jeden z nich ma złamaną nogę. Inny - uszkodzenie kręgów szyjnych. Najpewniej nie byli pod wpływem alkoholu.
Rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, podinspektor Wiesław Dybaś powiedział, że młodzi ludzie skorzystali z okazji, jaką stanowił niezabezpieczony motocykl MZ ETZ 250, stojący w pobliżu piekarni w Dębicy.
Usadowili się na nim jeden za drugim, "jak śledzie", przy czym prowadzący musiał, by pozostali mogli się zmieścić, siąść na baku. Ze wstępnych ustaleń wynika, że najprawdopodobniej pojazdem kierował 18-latek. Wszystkich znaleziono już w rowie, gdzie leżeli z motocyklem.
Żaden z uczestników eskapady nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdów jednośladowych. Żaden też nie miał na głowie kasku.
Nastolatkowie są wychowankami Ośrodka Szkolno-Wychowawczego we Frysztaku koło Strzyżowa, z którego uciekli w niedzielę wieczorem.
Będą odpowiadać za kradzież motocykla, a ten, któremu zostanie udowodnione, że prowadził pojazd, będzie ukarany także za kierowanie nim bez uprawnień.
oj, pap