Przejażdżka "na śledzia"

Przejażdżka "na śledzia"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Obrażeniami kręgosłupa i złamaniami nóg zakończyła się przejażdżka pięciu nastolatków, którzy ukradli motocykl, a następnie wszyscy na nim usiedli. Po przejechaniu kilku kilometrów wylądowali w rowie.
Chłopcy w nocy, prowadząc skradziony pojazd, wypadli z trasy na łuku drogi w Kamienicy Dolnej k. Dębicy na Podkarpaciu - podała policja.

Wszyscy odnieśli obrażenia. Jeden, z poważniejszym urazem kręgosłupa, został przewieziony do szpitala w Rzeszowie. Czterech trafiło do szpitala w Dębicy. Jeden z nich ma złamaną nogę. Inny -  uszkodzenie kręgów szyjnych. Najpewniej nie byli pod wpływem alkoholu.

Rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, podinspektor Wiesław Dybaś powiedział, że młodzi ludzie skorzystali z okazji, jaką stanowił niezabezpieczony motocykl MZ ETZ 250, stojący w pobliżu piekarni w Dębicy.

Usadowili się na nim jeden za drugim, "jak śledzie", przy czym prowadzący musiał, by pozostali mogli się zmieścić, siąść na baku. Ze wstępnych ustaleń wynika, że najprawdopodobniej pojazdem kierował 18-latek. Wszystkich znaleziono już w rowie, gdzie leżeli z motocyklem.

Żaden z uczestników eskapady nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdów jednośladowych. Żaden też nie miał na głowie kasku.

Nastolatkowie są wychowankami Ośrodka Szkolno-Wychowawczego we  Frysztaku koło Strzyżowa, z którego uciekli w niedzielę wieczorem.

Będą odpowiadać za kradzież motocykla, a ten, któremu zostanie udowodnione, że prowadził pojazd, będzie ukarany także za  kierowanie nim bez uprawnień.

oj, pap