"Uważam, że premier ma prawo usłyszeć ode mnie taką deklarację, ponieważ atak na mnie, który ma miejsce, jest pośrednio atakiem na rząd" - powiedział PAP w piątek Sadowski. "Prasa już zdecydowała, przeprowadziła nie tylko własne dochodzenie, ale i oceniła zdarzenie. Premier nie powinien mieć kłopotu przez mój brak stanowiska" - dodał.
"Nie robię kariery politycznej, nie zabiegałem o stanowisko. Podjąłem się tego - zdaje mi się trudnego - zadania z pełną świadomością, że sprawa sprzed lat może być przeciwko mnie wyciągnięta. Skoro tak się stało, robię to, co robię" - powiedział minister.
W specjalnym oświadczeniu Sadowski napisał także: "Czynię to w głębokim przekonaniu słuszności mojej decyzji, a nie dlatego, że czuję się winnym tragicznego wypadku sprzed 9 lat, chociaż niestety publicznie już zostałem nie tylko osądzony, ale i skazany, mimo iż sąd z udziałem sędziów Sądu Najwyższego w składzie, nie znalazł takiej winy w moim uczestnictwie w wypadku i dlatego nie uchylił mi immunitetu".
Premier, który w piątek przebywał w Nowym Glinniku Nowym koło Tomaszowa Mazowieckiego (woj. łódzkie), powiedział, że otrzymał informację, iż minister sprawiedliwości oddał się do dyspozycji premiera. "To jest bardzo niedobra sytuacja. (...) Nie mogę podejmować decyzji z dnia na dzień, dlatego, że ministerstwo musi funkcjonować" - powiedział.
Sadowski, będąc sędzią, uczestniczył w 1995 r. w wypadku samochodowym w Białobrzegach niedaleko Radomia. Jego auto uderzyło w samochód stojący na skrzyżowaniu. Jadąca nim kobieta doznała uszczerbku na zdrowiu. Śledztwo zostało umorzone, ze względu na chroniący wtedy Sadowskiego immunitet sędziowski. O sprawie przypomniała pod koniec lipca jedna z gazet.
Niedawno prokuratura uznała, że śledztwo może być wznowione, gdyż Sadowski pełniąc obecnie funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego jest chroniony immunitetem prokuratorskim, a nie sędziowskim.
Sadowski zapewnił, że jeśli prokuratura uzna, iż należy przedstawić mu zarzut za ten wypadek, to "naturalnie" nie będzie się przed tym uchylał. Przed tygodniem Prokuratura Apelacyjna w Lublinie uznała, że sprawa może być wznowiona. Minister podtrzymał stanowisko i zapewnił, że jest do dyspozycji prokuratury - jeśli ta uzna, że są przesłanki do uchylenia mu immunitetu prokuratora generalnego i wznowienia śledztwa.
Przed dwoma dniami premier mówiąc o swojej polityce kadrowej, wyraził przekonanie, że sprawę wypadku Sadowskiego sprzed lat wydobyli ci, którym przeszkadza, że jest on dobrym ministrem. Powiedział, ze Sadowski informował go o sprawie, która może zostać nagłośniona.
W ubiegły poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Radomiu wystąpiła do sądu dyscyplinarnego o udostępnienie uchwały odmawiającej uchylenia immunitetu sędziowskiego Sadowskiemu. Dokument ten jest niezbędny do podjęcia decyzji o ewentualnym wznowieniu śledztwa w sprawie wypadku. Dochodzenie w sprawie wypadku prowadziła Prokuratura Rejonowa w Grójcu, która dwa razy występowała o uchylenie Sadowskiemu immunitetu sędziowskiego; sąd wydał wówczas decyzję odmowną.
Według prokuratora okręgowego w Radomiu, ustalenia prokuratury w Grójcu dawały podstawę, by przedstawić Sadowskiemu zarzut nieumyślnego przestępstwa spowodowania wypadku drogowego.
ss, pap