Jak podkreślił rzecznik Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe ppłk Artur Domański, decyzja o przewiezieniu rannych do kraju nie oznacza, że ich stan jest poważny.
"Stan żołnierzy jest stabilny. Taka była decyzja lekarzy, którzy uznali, że poszkodowani powinni poddać się w kraju dalszemu leczeniu, rehabilitacji lub po prostu muszą odpocząć" -podkreślił ppłk Domański.
W zamachu koło Hilli i wypadku zginęło też trzech polskich żołnierzy. Tuż przed godz. 19 na lotnisku w Pyrzowicach (Śląskie) wylądował samolot z ciałami dwóch z nich - starszego szeregowego Grzegorza Rusinka i szeregowego Sylwestra Kutrzyka.
Na płytę lotniska przybyli m.in. przedstawiciele rodzin żołnierzy, były dowódca Wielonarodowej Dywizji w Iraku gen. Andrzej Tyszkiewicz i koledzy z 18. Bielskiego Batalionu Desantowo- Szturmowego.
Obaj żołnierze zginęli w czwartek rano w rejonie Hilli, kiedy na skutek ostrzału z broni maszynowej doszło do wypadku samochodowego polskiego patrolu. Uroczystości pogrzebowe obu poległych pochodzących z Gliwic odbędą się w środę.
ss, pap