Jak poinformował PAP w poniedziałek rzecznik prasowy podlaskiej policji Jacek Dobrzyński, 17-letni kierowca wiózł żukiem kierowcę tego samochodu i swoją matkę. Oboje byli pijani.
Wyprzedzając na drodze osiedlowej 9-latka na rowerze, potrącił to dziecko i stracił panowanie nad furgonetką. Wtedy auto całym impetem uderzyło w 5-letniego chłopca bawiącego się obok hulajnogą, a potem jeszcze w pobliski płot.
Chłopczyk zginął na miejscu, jego starszy kolega z obrażeniami trafił do szpitala. Znalazła się tam również matka 17-letniego kierowcy, niegroźnie ranna w głowę po uderzeniu żuka w płot.
Poszkodowani i sprawca wypadku mieszkają w sąsiadujących blokach. Kiedy matka sprawcy wypadku (zatrzymanego już wtedy przez policję) wróciła do domu, omal nie doszło do jej linczu. "Zbulwersowani mieszkańcy osiedla na własną rękę próbowali wymierzyć sprawiedliwość" - powiedział Dobrzyński. Napiętą sytuację rozładowała dopiero interwencja policjantów.
Postępowanie w tej sprawie prowadzi białostocka komenda miejska policji.
ss, pap