Zdaniem Oleksego, wybory parlamentarne odbędą się prawdopodobnie na jesieni, bo Sojusz zamierza podtrzymać swoje wcześniejsze stanowisko w tej sprawie. SLD pod koniec stycznia opowiedział się za przeprowadzeniem wyborów w konstytucyjnym, jesiennym terminie.
Z kolei Marek Belka powątpiewa, czy opozycja rzeczywiście chce wcześniejszych wyborów. "Ja myślę, że opozycja tak naprawdę udaje tylko, że jest za wyborami czerwcowymi" - powiedział.
"Zapytałem przewodniczącego, jak SLD będzie głosować 5 maja (wtedy w Sejmie ma być głosowany wniosek o samoorozwiązanie Sejmu) i otrzymałem potwierdzenie, że raczej będzie głosować przeciwko rozwiązaniu Sejmu" - powiedział szef rządu. "A w takim razie co będziemy robić dalej? Ja oczywiście wiem, co robić dalej, roboty jest mnóstwo, jest kwestia przygotowania budżetu, negocjacji finansowych w UE" - dodał.
Belka podkreślił, że czerwcowy termin wyborów ma wiele zalet, ale - jak zaznaczył - to nie rząd o tym decyduje. "Ja będę do ostatniego dnia funkcjonował najlepiej jak mogę i będę wykonywał swoje obowiązki" - zapowiedział.
"Naprawdę tak nie lubię teatru politycznego, może dlatego, że jestem nowy na tych scenach" - dodał premier.
Oleksy powiedział, że rozmawiał także z premierem o współpracy rządu i SLD, kampanii promującej Traktat Konstytucyjny UE oraz Narodowym Planie Rozwoju.
"Rozmawialiśmy też o zamierzeniach premiera przejścia do innej partii (formacji centrowej tworzonej przez szefa UW Władysława Frasyniuka oraz Jerzego Hausnera), o roli, jaką premier chce w tej partii odgrywać" - dodał Oleksy.
Belka przyznał, że "oczywiście w SLD już go traktują jako człowieka, który opowiedział się po stronie innego obozu". Ale - jak zaznaczył - ten "inny obóz nie jest wrogiem, nie jest obozem tak bardzo daleko, a na pewno w sprawach europejskich jest bardzo blisko".
em, pap