List na drogę do Moskwy

List na drogę do Moskwy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wybierający się do Moskwy na obchody 60 rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem prezydent Aleksander Kwaśniewski otrzymał list otwarty zobowiązujący go do podjęcia tematu wyzwolenia także od stalinowskiego zniewolenia i terroru.
List otwarty do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, złożony na ręce jego doradcy ds. polityki wschodniej Stanisława Cioska, napisali studenci Uniwersytetu Łódzkiego. Pod listem widnieje około 2 tys. nazwisk - studentów Uniwersytetu Łódzkiego, naukowców (m.in. rektora i prorektorów UŁ oraz pracowników IPN), dziennikarzy, artystów, głównie środowiska łódzkiego, a także m.in. Marka Edelmana, Stefana Niesiołowskiego, Władysława Frasyniuka, Jana Lityńskiego, Andrzeja Potockiego oraz Jacka Saryusza-Wolskiego.

Autorzy listu zaapelowali do prezydenta i MSZ, aby w porozumieniu z przedstawicielami państw zaproszonych 9 maja na obchody Dnia Zwycięstwa do Moskwy, podjęli temat nie tylko wyzwolenia od  hitlerowskiego, ale także stalinowskiego zniewolenia i terroru.

W liście przywołano treść lutowego oświadczenia rosyjskiego MSZ, w którym można było m.in. przeczytać, że "grzechem jest skarżenie się na Jałtę przez polskich partnerów, a przepisywanie historii drugiej wojny światowej, gdy wydarzenie historyczne wyrywa się z  kontekstu tej epoki, jest nieuczciwe".

Zdaniem autorów listu, takie oświadczenia nie służą kształtowaniu stosunków z Rosją w "atmosferze prawdy i pojednania". Uznali również, że "ton tego oświadczenia przywołuje na myśl czasy minionej epoki i budzi niechęć i żal wielu Polaków, dla których Jałta jest synonimem żelaznej kurtyny i zamiany jednej okupacji na  drugą".

Jeden z inicjatorów listu, student UŁ Leszek Jażdżewski powiedział, że list jest reakcją na przedstawione w lutym stanowisko rosyjskiego MSZ na temat rosyjskiej oceny rezultatów konferencji jałtańskiej. "Byliśmy zbulwersowani treścią tego oświadczenia, ponieważ negowało ono zupełnie fakty historyczne, a reakcja władz polskich była +właściwie żadna+, udawały one, że nic się nie stało" -  podkreślił Jażdżewski.

em, pap

 0

Czytaj także