Awantura o Belkę (aktl.)

Awantura o Belkę (aktl.)

ABW wdrożyła postępowanie ws. przecieku informacji z teczki m.in. premiera Marka Belki. Grozi też ponownymi procedurami sprawdzającymi wobec członków komisji orlenowskiej. Roman Giertych chce natomiast przedstawić teczkę premiera na utajnionym posiedzeniu Sejmu
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego od poniedziałku sprawdza, czy od chwili przekazania przez IPN komisji śledczej akt m.in. prezydenta i premiera, nie  doszło do ujawnienia "przez niektórych posłów-członków sejmowej komisji śledczej" informacji stanowiących tajemnicę państwową - poinformował na konferencji prasowej minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas. Taką informację miał mu przekazać szef ABW Andrzej Barcikowski. Dodał, że polecił, by prokuratura "niezwłocznie" objęła nadzorem to postępowanie prowadzone w departamencie postępowań karnych ABW.

"Wkrótce po przekazaniu przez IPN sejmowej komisji śledczej teczek najważniejszych osób w państwie - w tym prezydenta i  premiera - prasa zaczęła donosić o refleksjach niektórych członków komisji nad ich zawartością. Sobotnia +Rzeczpospolita+ - powołując się na dwóch posłów z komisji śledczej - podała, że premier Marek Belka przed wyjazdem na stypendium do USA w latach 80. odbył rozmowę z oficerami służb specjalnych. Podpisał wówczas instrukcję, w której znalazły się hasła potrzebne do nawiązania kontaktów z agentami w Ameryce i pseudonim Marka Belki" -  przypomniał Kalwas. (Piszemy też o tym w najnowszym numerze "Wprost").

Mimo że komisja jest w posiadaniu teczek tych osób, zdaniem ministra, wygłaszane obecnie przez Romana Giertycha (LPR) oskarżenia premiera o kłamstwo lustracyjne opierają się nie na materiałach z komisji, lecz na doniesieniach medialnych.

Wszczęcie postępowanie sprawdzające w celu ustalenia, "czy doszło do  ujawnienia tajemnicy państwowej pochodzącej z materiałów IPN przekazanych komisji śledczej ds. PKN Orlen" potwierdziła rzeczniczka ABW Magdalena Stańczyk. Dodała, że to 17 takie postępowanie ABW w związku z "wyciekiem" tego typu informacji z tej komisji. Stańczyk podkreśliła, że podejmowanie takich postępowań to  obowiązek ustawowy ABW, która odpowiada w Polsce za zachowanie tajemnicy. W przypadku ustalenia, że prawdopodobne jest podejrzenie przestępstwa ujawnienia tajemnicy, sprawa trafi do  prokuratury. Stańczyk dodała, że ABW nie przesądza, kto może odpowiadać za takie ujawnienie.

Spytana, czy w grę może wchodzić cofnięcie certyfikatów dostępu do tajemnicy, Stańczyk podkreśliła, że ustawa o ABW stanowi, iż  Agencja musi wszcząć postępowanie sprawdzające, jeśli ustali, że  dana osoba mająca taki certyfikat (wydawany przez ABW) obchodzi się z tajnymi informacjami w sposób niezgodny z prawem. "Takie postępowanie może się zakończyć cofnięciem certyfikatu, ale  muszą być na to dowody" - dodała rzeczniczka.

Kalwas podczas konferencji mówił też, że według warszawskiej prokuratury okręgowej, publiczne przesłuchanie w komisji śledczej b. asystenta posła Józefa Gruszki Marcina Tylickiego, podejrzanego przez prokuraturę o wyrażenie gotowości do współpracy z obcym wywiadem, "w znaczącym stopniu utrudnia perspektywę prowadzonego przeciwko niemu śledztwa".

Również wiceprokurator generalny Kazimierz Olejnik, oświadczył, że po tym, jak w sobotę sejmowa komisja śledcza ds. PKN Orlen przesłuchała go jako świadka, nie może już nadzorować śledztw -  także tych w sprawie korupcji i mafii paliwowej - których akta prokuratura przekazała komisji. Zdaniem rzeczniczki Prokuratury Krajowej Małgorzaty Wilkosz-Śliwy, chodzi o około 40 postępowań, których całość lub część akt komisja śledcza otrzymała od prokuratury. I ona i Olejnik zapewniali, że wydział ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej zatrudnia fachowców, którzy będą sprawować ten nadzór. Kalwas ubolewał jednak, że Olejnik został pozbawiony tej możliwości.

Szef komisji śledczej ds. PKN Orlen Andrzej Aumiller zapowiedział, że zażąda od marszałka Sejmu wyjaśnień w związku z działaniami ABW. Ujawnił, że oficerowie Agencji sprawdzali, którzy posłowie z komisji śledczej zapoznali się z aktami IPN.

Szef komisji odniósł się też do tego, co powiedział minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas, że ABW rozważa zbadanie, czy wszyscy członkowie komisji śledczej w dalszym ciągu gwarantują dochowanie tajemnicy państwowej i czy wobec niektórych z nich nie  trzeba przeprowadzić ponownych procedur sprawdzających. Aumiller podkreślił, że posłowie przed tym, jak uzyskali certyfikaty, zostali dokładnie sprawdzeni. "Ciekawe, czy  wszystkich, którzy zapoznali się z aktami, chcą pozbawić certyfikatu" - dodał. Ocenił, że posłowie nie naruszyli żadnych tajemnic dokumentów z ABW, "ale mieli za długi język, jeśli chodzi o akta z IPN".

Tymczasem wiceprzewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen Roman Giertych (LPR) ma zamiar złożyć wniosek o utajnienie fragmentu posiedzenia Sejmu, aby posłowie mogli zapoznać się z treścią teczki premiera Marka Belki. "Posłowie sami będą mogli wyrobić sobie opinię co do jego fałszywych zeznań (Belki) i wprowadzenia w błąd Sejmu" -  powiedział Giertych. Poinformował, że sam przedstawi posłom zawartość teczki.

3-dniowe posiedzenie Sejmu rozpoczyna się w najbliższą środę.

em, pap

Czytaj też Skaner w najnowszym tygodniku "Wprost"

Czytaj także

 0