Przemyskie przystanki w graffiti

Przemyskie przystanki w graffiti

Miejski Zakład Komunikacji w Przemyślu pozwolił writerom, czyli osobom malującym graffiti, pomalować kilkadziesiąt przystanków w tym mieście. Ma to być jednocześnie sposób na walkę z nielegalnymi bazgrołami.
"Część przystanków, zwłaszcza na osiedlach, wygląda niezbyt efektownie - mówi koordynator tej akcji Andrzej Baran z  przemyskiego MZK. - Często pojawiają się tam różne malowidła, a  także niecenzuralne słowa. Trudno z tym walczyć i dlatego poprosiliśmy o pomoc chłopców".

Spółka autobusowa zapewnia odpowiednie przygotowanie przystanków do malowania oraz farbę. Reszta należy do grafficiarzy. Nikt im nie narzuca, co mają namalować. "Na pierwszym przystanku namalowaliśmy autobus, stylizowaną nazwę MZK i osiedla" - mówi lider grupy 19-letni Deak. Wspólnie z nim malowali 18-letni Sier i  Siata. Jak wszyscy szanujący się writerzy, nie godzą się na  podawania swoich nazwisk.

Kiedy zaczynali malowanie pierwszego przystanku (a mają pomalować ponad 50), pojawiła się policja i writerzy musieli długo przekonywać funkcjonariuszy, że malują całkiem legalnie. Policjantów uspokoił dopiero telefon do zleceniodawcy.

ss, pap

Czytaj także

 0