Religa: rezygnuję na rzecz Tuska (aktl.)

Religa: rezygnuję na rzecz Tuska (aktl.)

Zgodnie z wcześniejszymi pogłoskami Zbigniew Religa zrezygnował z udziału w wyborach prezydenckich. Swoje poparcie przekazał kandydatowi PO Donaldowi Tuskowi.
Religa objął funkcję szefa komitetu honorowego Tuska i wyraził gotowość zaangażowania się w jego kampanię prezydencką.

Obaj politycy podkreślali podczas konferencji prasowej, że za ich rozmowami, poprzedzającymi decyzję Religi, nie stał "żaden kontrakt", a poparcie Tuska było "darem serca" profesora. Jak wynika z opublikowanego w piątek sondażu PGB, chęć poparcia Tuska w wyborach prezydenckich deklaruje 23 proc. badanych, Religi - 6 proc. Profesor - faworyt pierwszych sondaży prezydenckich - w  ostatnich badaniach odnotował znaczny spadek poparcia.

"Analiza obecnej sytuacji wskazuje, że nie wygram wyborów prezydenckich" - powiedział Religa. Zaznaczył, że w wielu elementach jego program i program Tuska są wspólne lub zbliżone. Podkreślił też, że startu w wyborach nie traktował jako spełnienia osobistych ambicji, ale jako spełnienie obywatelskiego obowiązku.

"Uważam za swój obywatelski obowiązek poprzeć w tych wyborach pana marszałka Donalda Tuska" - oświadczył Religa. Jak powiedział, zwraca się do wszystkich w Polsce, "którzy darzą go zaufaniem, aby  zrobili to samo". Podkreślił, że jeśli Tusk uzna za potrzebną "jego bardziej aktywną formę udziału w jego kampanii", to będzie do dyspozycji.

Tusk wyraził nadzieję, że nie zawiedzie Religi. Kandydat PO poprosił Religę, aby został szefem jego honorowego komitetu wyborczego. Profesor przystał na tą propozycję. "Jestem zaszczycony, że będę przewodniczącym pańskiego honorowego konsylium, audytorium (...)" - powiedział, co Tusk zripostował słowami: "byleby nie zespołu operacyjnego". To wywołało komentarz profesora: "wszystko się może przydać".

Tusk uważa, dzień w którym Religa udzieli mu poparcia to jeden z  najważniejszych dni w jego życiu. Wyraził jednak żal, że Religa rezygnuje, bo jak powiedział, gdyby polska polityka miała więcej takich ludzi jak on, to Polacy nie wstydziliby się swoich władz ani polskich polityków.

Tusk podkreślił, że jeśli PO wygra wybory, to jej kandydatem na  premiera będzie Jan Rokita. Jak powiedział, "nasza serdeczna współpraca" z prof. Religą, nie oznacza, że to on chciałby zostać premierem.

Religa i Tusk zgodnie zaznaczali, że w ich rozmowach poprzedzających decyzję o rezygnacji profesora ze startu w  wyborach, nie było żadnego kontraktu.

"Mamy do czynienia z serdeczną pomocą, a nie z kontraktem" -  powiedział Tusk. Trzymając się "kardiochirurgicznej nomenklatury" -  mówił Tusk - "w tej sytuacji i także w przyszłości to pan profesor będzie dawcą". Jak wyjaśnił, jeśli po wyborach Religa zdecyduje się "pomagać tym, którzy będą Polską rządzili, to będzie to po raz drugi +dar serca+ profesora".

Także Religa oświadczył, że "nie było żadnego dogadywania się co  do przyszłości". "Nie teraz, nie ten czas" - dodał Religa. Jak powiedział, zaapelował "do swoich przedstawicieli w regionach", by  zaangażowali się wraz z nim we wspieranie kampanii Tuska.

Tusk podkreślił w piątek, że jest gotowy do publicznej debaty, której tematem miałaby być zarówno "przeszłość, dzisiaj, jak i  przyszłość Polski". Przypomniał, że od wielu tygodni prosił swoich konkurentów o to, aby "odważyli się uczestniczyć w otwartej debacie w mediach". W związku z tym, dodał, jest usatysfakcjonowany, że jest "pozytywny sygnał" w tej sprawie ze  strony sztabu Włodzimierza Cimoszewicza.

Tusk nie chciał w piątek komentować "desperackich ataków" sztabu jego kontrkandydata. Chodzi o zapowiedź rzecznika Cimoszewicza Tomasza Nałęcza, że Cimoszewicz prawdopodobnie wystąpi na drogę prawną przeciwko Tuskowi. Powodem miałoby być określenie przez Tuska Nałęcza mianem "najemnika pana Cimoszewicza".

em, ss, pap

Czytaj także

 0