"Mogłoby się wydawać, że tworzenie kolejnej instytucji do walki z korupcją nie ma większego sensu. Zajmuje się tym przecież policja, Centralne Biuro Śledcze, prokuratura i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Można założyć, że wystarczy wzmocnić je kompetencyjnie i kadrowo, zamiast tworzyć nową biurokratyczną strukturę. Jednak w naszej sytuacji nie byłby to krok wystarczający" - uważa Brennek.
Jej zdaniem przemawia za tym ogromna skala korupcji. Według najnowszego, opublikowanego w październiku indeksu postrzegania korupcji, Polska znajduje się na 70. miejscu wśród 159 objętych badaniem państw. Indeks percepcji korupcji - czyli rozmiar korupcji postrzeganej w danym kraju - dla Polski wyniósł 3,7 w 10 stopniowej skali.
"Ten wskaźnik plasuje nas najniżej ze wszystkich krajów europejskich, na poziomie krajów Trzeciego Świata takich jak Burkina Faso czy Egipt" - zaznaczyła Brennek. Jej zdaniem mamy do czynienia z "sytuacją nadzwyczajną, a taka wymaga nadzwyczajnych działań".
Drugim powodem jaki - według prezes TI Polska - uzasadnia utworzenie urzędu antykorupcyjnego jest to, że służby, których zadaniem jest zwalczanie korupcji, są "same w sobie, w znacznym stopniu skorumpowane".
"Wykrycie takich powiązań jest pracochłonne i nie zawsze skuteczne. Nowy urząd, który tak czy inaczej, na początku wolny jest od tych wad, może doprowadzić do przełomu. Dublowanie zadań i kompetencji nie jest złe, bo umożliwia wzajemną kontrolę" - dodała Brennek.
ks, pap