Posłowie PiS zaatakowali Olgę Tokarczuk. Prawda wyszła na jaw

Posłowie PiS zaatakowali Olgę Tokarczuk. Prawda wyszła na jaw

Olga Tokarczuk
Olga Tokarczuk Źródło: Shutterstock / Markus Wissmann
Posłowie PiS insynuowali, że Olga Tokarczuk wzięła polskie pieniądze na grę, której nie ma i zniknęła. Po przeanalizowaniu zarzutów okazało się, że jest zupełnie inaczej.

„Pamiętacie 17 mln z naszych podatków na grę Olgi Tokarczuk? Okazuje się, że gry nie ma i z zarządu firmy od gry wyparowała też Tokarczuk” – napisał w środę 11 lutego w mediach społecznościowych Michał Woś z PiS. W piątek Dariusz Matecki rozpoczął kontrolę poselską w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości ws. prawie 17-milionowej dotacji dla spółki Sundog, której twarzą była Tokarczuk. Polityk w PARP usłyszał, że nie dotarły jego pytania z interpelacji do Ministerstwa Funduszy.

Sprawie przyjrzała się „Gazeta Wyborcza”. Jak zaznaczono, dotacja pochodziła z pieniędzy Unii Europejskiej, a więc środki pochodziły nie tylko od polskich podatników, ale też innych unijnych krajów. Szefowie i akcjonariusze Sundog zapewniają, że nie otrzymali wszystkich funduszy naraz. Pierwszą transzę dostali wiosną 2025 r. na pokrycie wcześniej poniesionych wydatków. Kolejne transze dotacji są uzależnione od osiągnięcia „założonych w harmonogramie prac kamieni milowych”.

Olga Tokarczuk i dotacja na grę dla spółki Sundog. Słowa polityków PiS pod lupą

Dofinansowanie przyznano nie na „grę Tokarczuk” tylko „prace badawczo-rozwojowe nad technologią do produkcji gier komputerowych”. Oznacza to, że będzie to system komputerowy do tworzenia różnych gier, a pierwsza z nich ma być inspirowana prozą polskiej noblistki. „GW” podkreśla też, że gra przyczynia się do rozwoju gospodarczego Polski. Umowa na dofinansowanie zakłada, że gra ma powstać do końca kwietnia 2028 r.

Sama Tokarczuk nigdy nie była w zarządzie firmy Sundog, tylko od 2022 r. do kwietnia 2025 r. zasiadała Radzie Nadzorczej spółki. Szefowie i akcjonariusze Sundog uspokajają, że są „w stałym kontakcie z polską noblistką”. Tokarczuk mimo tego, że zrezygnowała z członkostwa w Radzie Nadzorczej „konsultuje kluczowe elementy scenariusza gry”. Polska noblistka miała nie tylko nie wziąć ze spółki nawet złotówki, ale też zainwestować własne pieniądze.

Czytaj też:
20 najlepiej zarabiających pisarzy w Polsce. Mamy czterech milionerów
Czytaj też:
Przesmyk suwalski w rękach Kremla? Szef NATO reaguje na niemiecką grę wojenną, ekspert z kontrą

Źródło: Gazeta Wyborcza