"Ministerstwo nie zdążyło więc zapoznać się z opinią Rady. A była ona dla mnie pozytywna. Stosunkiem głosów 3:1 Rada odrzuciła wniosek ministra o to, żeby odwołał mnie w trybie natychmiastowym" - powiedział Szrajber. Jego zdaniem, decyzja ministerstwa jest krzywdząca.
Szrajebr został zwolniony w trybie natychmiastowym, bo - jak powiedział - ministerstwo zarzuca mu działania, które mogły narazić pacjentów na utratę zdrowia i życia. Ponadto MSWiA zarzuca mu, że nie zwolnił strajkujących lekarzy.
W obronie dyrektora przed szpitalem protestowało w poniedziałek prawie 200 lekarzy z łódzkich szpitali.
W ubiegłym tygodniu pismo z MSWiA z prośbą o opinię na temat ewentualnego dyscyplinarnego zwolnienia dyrektora szpitala otrzymały związki zawodowe działające w tej placówce. Związkowcy zapowiedzieli, że nie wyrażą zgody na zwolnienie szefa.
"W tej chwili niewiele możemy zrobić. Na pewno we wtorek zbierzemy się i zdecydujemy, czy podejmiemy jeszcze jakieś kroki. Uważamy, że decyzja MSWiA jest niesłuszna" - powiedział Marek Maroszyński ze Związku Zawodowego Lekarzy przy szpitalu MSWiA w Łodzi.
Protest w szpitalu MSWiA rozpoczął się 9 maja. Po ponad dwóch tygodniach lekarze zaostrzyli jego formę i rozpoczęli strajk okupacyjny. Kilka dni później dyrektor placówki - jak wówczas mówił - otrzymał od szefa departamentu zdrowia MSWiA sugestie o zwolnieniu strajkujących lekarzy.
Szrajber zapowiadał wtedy, że nie rozwiąże z nimi umowy o pracę. Mówił, że nie może zgodzić się na zwolnienie tak licznej, ok. 80 osobowej grupy zawodowej, bo zagrażałoby to funkcjonowaniu placówki. Dodał, że nie poda się do dymisji. W ostatni dzień maja lekarze podpisali z dyrekcją placówki porozumienie w sprawie podwyżki płac i zakończyli strajk.
Zanim podpisano porozumienie, Szrajber złożył doniesienie do prokuratury. Jak przyznał wtedy, musiał podjąć taką decyzję po zapoznaniu się z opinią Państwowej Inspekcji Pracy. Według PIP, strajkujący lekarze nie dopełnili wszystkich obowiązujących procedur, wynikających z ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Łódzka prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo.
Do chwili nadania depeszy PAP nie zdobyła komentarza MSWiA w tej sprawie.
pap, ab