Weksle posłów do komorników

Weksle posłów do komorników

Dodano:   /  Zmieniono: 
Weksle posłów, którzy opuścili klub Samoobrony, trafią już w poniedziałek do komorników - zapowiedział lider Samoobrony Andrzej Lepper. Jego zdaniem, ten sposób egzekwowania lojalności jest całkowicie legalny.
Podczas konferencji prasowej na gdańskim lotnisku Lepper wyjaśniał, że umowy o wekslach są w pełni legalne, ponieważ zawierane były pomiędzy kandydatami na parlamentarzystów a związkiem zawodowym Samoobrona jedynie na okoliczność korzystania ze znaczka Samoobrony, a nie posiadania mandatu posła lub senatora. Zdaniem Leppera, weksle mają charakter zwykłej umowy cywilno-prawnej, w której nie ma mowy o tym, że osoba jest kandydatem na posła, senatora lub parlamentarzystą. Lepper dodał, że każdy weksel opiewa na kwotę 552 tysiące, na którą składa się m.in. wysokość uposażenia posła podczas czteroletniej kadencji.

"Ja jestem człowiekiem ludzkim naprawdę, bo mogłem to zrobić dawno i uruchomić weksel na pana Misztala i innych, którzy odeszli (...) Natomiast jeżeli już dochodzi do tego, że PiS w taki sposób działa, że obiecuje im pieniądze, stanowiska, miejsca na listach w przyszłych wyborach, my po prostu nie mamy wyjścia" - powiedział Lepper. Dodał, że w niektórych przypadkach, aby "nie krzywdzić rodzin" tych posłów, może dojść do zaniechania egzekucji weksli.

Komentując sobotnią wypowiedź marszałka Sejmu Marka Jurka, który zapowiedział zawiadomienie prokuratury, jeśli (poprzez weksle) będą ograniczane prawa posłów, Lepper powiedział, że dziwi się, że marszałek dotąd tego nie zrobił. "Niech pan zrobi doniesienie do prokuratury na mnie" - zaapelował do Marka Jurka.

Pytany o pogłoski dotyczące rzekomego odejścia z Samoobrony posłanki Renaty Beger, Lepper powiedział, że "nie będzie zdziwiony", jak się o tym dowie.

Lepper ponownie oskarżył PiS o "korumpowanie posłów" m.in. poprzez proponowanie stanowisk i obietnice rozwiązania problemów finansowych i sądowych - co jak mówił - jest "swoistym zamachem stanu". Jego zdaniem nowym pomysłem PiS, aby utrzymać się przy władzy, jest doprowadzenie do skutecznego głosowania w Sejmie wotum zaufania dla rządu.

Szef Samoobrony podkreślił, że najlepszym rozwiązaniem są przyspieszone wybory parlamentarne, które mogłyby się odbyć 26 listopada. Zapowiedział, że jeśli niedzielna Rada Krajowa PO zdecyduje o złożeniu wniosku o samorozwiązanie Sejmu, to Samoobrona ten wniosek poprze.

Zdaniem Leppera, w Ministerstwie Rolnictwa, które opuścił, PiS zbiera na niego "kwity". "Minister Kowalczyk z ramienia PiS, który pełni obowiązki ministra rolnictwa, polecił wszystkim dyrektorom departamentów, żeby przygotowali, jakie są zaległości w procedurach, ustawach przygotowywanych. Otóż oświadczam: żadnych zaległości" - powiedział Lepper. Powołał się na szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów Przemysława Gosiewskiego, który na jednym z posiedzeń rządu miał - według Leppera - powiedzieć, że jedynym ministerstwem, które ma załatwione wszystko na czas, jest resort rolnictwa.

Rzecznik PiS Adam Bielan, komentując zarzuty Leppera, powiedział: "To są kompletne bzdury". "Myślę, że Andrzej Lepper traci nad sobą panowanie, stąd pewnie takie emocjonalne wypowiedzi" - dodał.

Lider Samoobrony mówił też w niedzielę, że gdy był w rządzie, wywierano na niego presję, aby Samoobrona poparła przyszłoroczny budżet państwa. "Były wywierane naciski na mnie, ja nie kryję: żebym się opamiętał, żebym zrozumiał sytuację, że tego wymaga polska racja stanu, że nie możemy tego zrobić, co było przewidziane, dlatego, że nie ma pieniędzy" - mówił.

Lepper poinformował, że reprezentująca Samoobronę minister pracy Anna Kalata odejdzie z rządu w poniedziałek lub we wtorek. Mówiąc o ministrze budownictwa Andrzeju Jaszczaku, który zapowiedział, że czeka w sprawie swojej przyszłości w rządzie na decyzję premiera, Lepper przyznał, że nie może na nikim wymóc odejścia.

Były wicepremier twierdził też, że zakazał swoim działaczom jakiejkolwiek krytyki prezydenta.

pap, em
 0

Czytaj także