OFF Camera '16 - Dusky Paradise

OFF Camera '16 - Dusky Paradise

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dusky Paradise (2016)
Dusky Paradise (2016) / Źródło: Kimotion Pictures
Entuzjastycznie przyjęty „Dusky Paradise“ Gregory'ego Kirchhoffa porusza tematy związane z odchodzeniem i czasem żałoby. Wydawać by się mogło, że udobitnienie tak trudnych motywów zakłada jeśli nie sentymentalną grę, to chociaż świadome sterowanie emocjami widza. Czy z podobnej techniki manipulacji korzysta młody twórca?

Nieobarczony metafizyką ani nastrojem podniosłości film nie czyni owych bolesnych (z pozoru) kwestii nadrzędnymi. Dają się one postrzegać poniekąd jako pretekst, zdarzenie losowe, które definiuje i określa samego protagonistę, zupełnie nie naruszając jego sposobu myślenia, rozprawiania o świecie. To zachowanie wizerunku chłodnego, całkowicie beznamiętnego, rzeczowego chłopaka w konfrontacji z doświadczeniem granicznym, zostaje w artystycznych poszukiwaniach reżysera mocno zaznaczone.

Jacob (Kes Baxter) po śmierci rodziców przybywa do ich ekskluzywnej, ogromnej, opuszczonej posiadłości. Przyjazd bohatera nie jest jednak zdeterminowany pragnieniem uporania się z tragedią, nie okazuje się procesem adaptacyjnym przystosowującym go do nowej rzeczywistości. Zasadniczo, mężczyzna postrzegając sytuację utraty w kategoriach nieco innych niż wstrząsu, nieszczęścia czy też szoku, pozostaje wobec niej absolutnie obojętnym. Nie zjawia się w domu najbliższych w celu dokonania pochówku, ostatecznego pożegnania się ze zmarłymi. Zaistniałe okoliczności są dla niego jedyną i niepowtarzalną okazją do chwilowego zerwania z rutyną, do zmiany otoczenia. Decyduje się zatem na te krótkie wakacje, które w zamiarze wypełnić ma wyłącznie słodkim lenistwem, codziennym wygrzewaniem się na słońcu. Słowem, korzystaniem z wszelakich dobrodziejstw przysługującym urlopowiczom. Tak skonstruowany plan odpoczynku udaje mu się wytrwale uskuteczniać – ale tylko do pewnego momentu.

Dopiero spotkanie Matteo (Martin Umbach) oraz Zoe (Charlotte Krenz) przerywa tę apatię, nieomalże zmusza głównego bohatera do wyzbycia się ograniczeń, opuszczenia przez niego samotni, w której przypuszczalnie ugrzązł już na dobre. Ci nowi przyjaciele, podstarzały, skłonny do refleksji sąsiad-artysta, a także piękna i inspirująca absolwentka historii sztuki, dokładają wszelkich starań, by uaktywnić chłopaka. Rozpalić w nim pewną iskierkę ciekawości oraz dociekliwości, zaszczepić energię oraz chęci poznawcze.

Matteo uczy Jacoba optymizmu, czerpanie z jego wiedzy oraz przeżyć nabiera dla protagonisty charakteru w pełni dydaktyzującego. Mentor, krzewiciel prawd o egzystencji i naturze człowieka, wskazuje przede wszystkim na jasne aspekty ludzkiego bytu. Natomiast Zoe, dziewczyna o gorącym sercu, poza tym, że uosabia szereg kobiecych cech i zalet szalenie pociągających dla outsidera, to jednak inspiruje go i urzeka, twórczo oraz spontanicznie napędza, motywuje. Niestety, tak ciekawie przemyślane i rozpisane związki pomiędzy poszczególnymi postaciami nie zostały w efekcie całkowicie „rozpracowane". W trakcie rozwiązywania akcji utknęły one w martwym punkcie, z serii licznych perypetii nie wybrzmiewają konkretne, spójne wnioski.

Gregory Kirchhoff mógł wnikliwiej przyjrzeć się tym relacjom, zastanowić się, czy prowokują do przemiany, przewartościowania pewnych poglądów, idei bohaterów. Bądź też, wprost przeciwnie, czy finalnie stają się dla nich w jakimś stopniu rozczarowujące. Mimo tego „Dusky Paradise” we wrażeniu ogólnym nie zawodzi, dostarczając absolutnej przyjemności odbioru.

Ocena: 6/10

Urszula Obstarczyk

Czytaj także