Poseł PiS ściga go za mema, którego nie wrzucił i którego nie stworzył. „Publiczne ogłoszenie zemsty”

Poseł PiS ściga go za mema, którego nie wrzucił i którego nie stworzył. „Publiczne ogłoszenie zemsty”

Dodano: 
Grzegorz Matusiak
Grzegorz Matusiak Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyzewski
Poseł PiS Grzegorz Matusiak ściga współadministratora satyrycznego fanpage’a Tomasz Maron. Powodem jej nadesłany z zewnątrz mem, który na stronę wrzucił jego kolega. „Znalazł sobie kozła ofiarnego” – ocenił Robert Hałuza, który opublikował grafikę.

W lipcu 2025 r. na stronie „Jastrzębie-Zdrój MEMY” pojawiła się grafika stylizowana na pismo z Urzędu Miasta. Sugerowano w niej, że wraz z objęciem funkcji wiceprezydenta przez polityka PiS Andrzeja Matusiaka w Jastrzębiu-Zdroju zlikwidowany zostaje przedmiot „przygotowanie do życia w rodzinie”. Zamiast niego miał zostać wprowadzony nowy: „analiza przemówień parlamentarnych posła Ziemi Jastrzębskiej Grzegorza Matusiaka”.

Współadministrator satyrycznego fanpage’a Tomasz Maron w rozmowie z portalem tujastrzebie.pl wyjaśniał, że Grzegorz Matusiak uznał mema za „fałszowanie dokumentów”, konkretnie jego podpisu. Sprawa miała zostać wyjaśniona kilka dni później, a mem został usunięty. Poseł złożył jednak sprawę o możliwości popełnienia przestępstwa. Maron mówił, że składał wyjaśnienia na policji, podobnie jak autor grafiki, która została nadesłana z zewnątrz.

Poseł PiS twierdzi, że ma dystans, ale nie odpuszcza ws. mema. „Jeszcze z panem nie skończyłem”

Sprawa wróciła 13 marca. „Panie Maron, jeszcze z panem nie skończyłem. Po rozstrzygnięciu w sądzie 6 maja nastąpią dalsze kroki prawne. Robimy, nie gadamy” – napisał nagle Matusiak. Odpowiedział mu drugi współadministrator Jastrzębie-Zdrój MEMY Robert Hałuza. Jego zdaniem polityk Prawa i Sprawiedliwości „znalazł sobie kozła ofiarnego”. Według Hałuzy „to publiczne ogłoszenie zemsty”.

Matusiak miał przegrać sprawę w prokuraturze, a wspomnianego 6 maja sąd ma rozpatrzyć zażalenie złożone przez posła na wcześniejsze umorzenie postępowania. Matusiak przekonywał, że sprawa nie została umorzona. Dodał, że albo sąd nakaże prokuraturze prowadzenie śledztwa, albo pozwie Marona z oskarżenia prywatnego, co zajmie więcej czasu. Maron zdecydował się zrezygnować z funkcji członka zarządu Osiedla Chrobrego w Jastrzębiu-Zdroju.

Poseł PiS ściga autora mema. Poszło o zlikwidowany przedmiot w szkole

Przekonywał, że jest atakowany i szkalowany przez posła Matusiaka, jego brata Andrzeja i całe środowisko PiS-u. – Skoro obecna władza miasta jest z tymi ludźmi jednym środowiskiem, jest powiązana politycznie i rodzinnie, to ja nie widzę możliwości, aby w jakikolwiek sposób z nimi współpracować – tłumaczył. Hałuza w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim powiedział, że to on wrzucił mema.

– Mam dystans do siebie, lubię memy, szczególnie Marona i sam się z nich śmiałem. Jeżeli natomiast ktoś preparuje dokument i dzwonią do mnie z tego powodu ludzie, pytając czy to jest prawda, to mimo że interweniowałem u Marona, do końca nie uzyskałem satysfakcji. Gdyby na tym dokumencie był napis „fake” albo buźka z uśmiechem, to można byłoby uznać za żart. To jednak wyglądało jak oryginalny dokument – stwierdził Matusiak.

Sprawa mema znajdzie finał w sądzie? Poseł PiS krytykowany

Polityk PiS dodał, że „jest osobą publiczną i musi dbać o swój wizerunek”. Maronowi zarzucił, że nie przeprosił, a grafikę usunął po czasie, kiedy wiele osób już ją zobaczyło. Jak się okazało, zawiadomienie do prokuratury dotyczyło również zniesławienia. „Gazeta Wyborcza” podała, że Matusiak chce też pociągnąć do odpowiedzialności Hałuzę. Poszło wpis na fanpage’u memowym, że polityk miał pokazać język mieszkance miasta.

Matusiak stwierdził, że „Hałuza za to odpowie”. Maron spekulował z kolei, czym mógł podpaść posłowi Prawa i Sprawiedliwości. – Nie gryzę się w język, nie omieszkałem mówić, że inaczej widzę zarządzanie miastem. Nie podobają mi się ingerencje posła Matusiaka w samorząd, a nawet jego ciągłe bieganie w mundurze, które łamie ustawę o stopniach górniczych – podsumował.

Czytaj też:
Czarnek do byłego współpracownika. „Zachęcam, żeby nie patrzył na to, kto się spali”
Czytaj też:
Gorąco po raporcie KE o polskich mediach. W tle TV Republika

Źródło: Gazeta Wyborcza / Dziennik Zachodni / tujastrzebie.pl