Znany muzyk: Odmówiłbym zaproszenia do Trójki. To forma solidarności z pokrzywdzonymi

Znany muzyk: Odmówiłbym zaproszenia do Trójki. To forma solidarności z pokrzywdzonymi

Policjanci strzegący siedziby radiowej Trójki w czasie protestu w obronie stacji, 2020 rok
Policjanci strzegący siedziby radiowej Trójki w czasie protestu w obronie stacji, 2020 rok / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyżewski
Jestem przekonany o tym, że gdyby nadeszła polityczna zmiana, Trójkę bardzo szybko dałoby się odbudować – stwierdził w rozmowie z „Wprost” Czesław Mozil, znany też jako Czesław Śpiewa – piosenkarz, kompozytor, autor tekstów. Czy sam, np. w związku z promocją nowej płyty, przyjąłby zaproszenie do radiowej Trójki?

Po pierwsze, nie zaproszą mnie. A po drugie – grzecznie bym odmówił. Uważam, że jakaś forma solidarności z ludźmi pokrzywdzonymi przez te wszystkie zmiany, do których doszło w tej rozgłośni, musi być – Mozil powiedział „Wprost” w wywiadzie towarzyszącym premierze nowej płyty pt. „#ideologiamozila”.

Artysta wyznał też, że już wcześniej radiowa Trójka miała z nim problem. – Kiedyś stwierdziła, że nie będzie grała mojej płyty „Czesław Śpiewa Miłosza”, wywiadu też nie zrobili. Jakiś czas potem wydałem „Księgę emigrantów” i Trójka znów jej nie puszczała, nie odnotowała, więc moi słuchacze pisali do mnie z pytaniami, gdzie ja się podziałem, co się ze mną stało. Jak wytłumaczyć miałem to komuś, kto twierdzi, że jestem taki „trójkowy”? Nie było mnie w PR3, więc dla słuchaczy nie istniałem – przyznał Czesław Mozil.

„Słucham żony”

Artysta zauważył też, że inne rozgłośnie radiowe też mogą mieć „problem” z jego muzyką. Stwierdził, że „nagrywając zawsze myśli, że to jest najprostsze, co można zrobić – i wszyscy to powinni grać w radio”. Tak się jednak nie dzieje.

– Potem sobie uświadamiam, że choćby utworu pt. „Dzień, w którym uśmiech znikł” (z najnowszej płyty – red.) na pewno nikt nie zagra. Ale moja żona twierdzi, że to najlepsza płyta, jaką nagrałem. A ja żony słucham, więc w to wierzę – stwierdził.

Pytany, czy jako artysta czuje się „zapomniany”, odpowiedział: – Przez to, że robię tak różne rzeczy, niektórzy mówią, że mój wizerunek jest taki „niejasny". To sprawia, że wydając płytę za każdym razem czuję się jak debiutant. Owszem, może łatwiej jest mi dzisiaj dotrzeć do mediów, ale wciąż premierom towarzyszy ekscytacja, czy ktoś mnie odkryje na nowo, czy jednak uzna, że to co robię nie jest warte uwagi.

Czytaj też:
Nergal szczerze o Majce Jeżowskiej: Idealna, jeśli chodzi o Dionizje wszelakie

„Odmówiłem Monice Olejnik”

W rozmowie z „Wprost” Czesław Mozil odpowiedział także na pytanie, czy jego zdaniem artyści powinni komentować sprawy bieżące, stawać się publicystami?

– Zależy jak na to spojrzeć. Sam kiedyś odmówiłem pani Monice Olejnik. Chciała mnie zaprosić do programu, drugim gościem miał być Paweł Kukiz. To było jeszcze zanim Kukiz startował na prezydenta, wiele lat temu. Stwierdziłem, że może mam dużo w sercu, ale moja wiedza, także ta historyczna, nie jest tak duża, bym mógł siadać obok Pawła Kukiza. Ale czym innym jest mówienie o rzeczach, na których się nie znam, występowanie w roli autorytetu, a czym innym wyrażanie zdania na temat dotyczący w jakimś stopniu nas wszystkich, jak kwestie praw kobiet, czy kryzys migracyjny. Zresztą oczekuje się od muzyków, by komentowali rzeczywistość. Sądzę więc, że obok pisania o miłości, powinniśmy po swojemu komentować też to, co dzieje się wokół.

Cała rozmowa z Czesławem Mozilem:

Czytaj też:
Czesław Mozil dla „Wprost”: Ludzie w lasach między Białorusią a Polską polityki nie uprawiają

Źródło: Wprost
 5

Czytaj także