Zmarł Scott McKenzie, wykonawca hymnu hippiesów

Zmarł Scott McKenzie, wykonawca hymnu hippiesów

Scott McKenzie (P) i Ian Anderson z Jethro Tull podczas koncertu w Bremie (fot. Ingo Wagner/EPA PAP)
Scott McKenzie, który śpiewał głośną piosenkę "San Francisco", jeden z hymnów epoki "dzieci-kwiatów", zmarł w sobotę 18 sierpnia w swoim domu w Los Angeles. Od kilku lat ciężko chorował. Miał 73 lata.

"If you're going to San Francisco... - "Jeśli wybierasz się do San Francisco, pamiętaj, by wpiąć kwiaty we włosy" - śpiewał Scott McKenzie w 1967 roku. Trwało właśnie "lato miłości", na listach przebojów królowały "All You Need Is Love" The Beatles. Timothy Leary prowadził na uczelniach wykłady o LSD, a róg ulic Haight i Ashbury w San Francisco stał się nieoficjalnym centrum hippisowskiej Ameryki.

13 maja 1967 r. do rozgłośni radiowych trafił singiel "San Francisco (Be Sure To Wear Flowers in Your Hair)" który natychmiast stał się przebojem w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, sprzedając się w nakładzie siedmiu milionów egzemplarzy. Anonimowy wokalista Scott McKenzie stał się z dnia na dzień jedną z najpopularniejszych postaci pokolenia "dzieci-kwiatów". Choć jego talent zapowiadał poważną karierę, McKenzie stał się ucieleśnieniem "artysty jednego przeboju".

Pierwszy przebój i zmiana nazwiska

Przyszedł na świat jako Philip Wallah Blondheim w 1939 roku w Jacksonville na Florydzie. Gdy miał kilka lat, rodzina przeprowadziła się do Virginii, gdzie Philip poznał Johna Phillipsa, syna przyjaciół rodziny, planującego karierę muzyka. W latach 50. obaj występowali w grupie The Smoothies, która miała nawet swoją piosenkę, "Softly", na listach przebojów. Już wtedy Blondheim zdecydował się zmienić nazwisko na "McKenzie".

Na początku lat 60. McKenzie i Phillips przeprowadzili się do Nowego Jorku. Występowali w folkowym trio The Journeyman i nawet nagrali kilka płyt dla wytwórni Capitol. Phillips działał sprawnie i niedługo zaprosił kolegę do wspólnej pracy w nowym zespole, The Mamas and Papas, z którego to zaproszenia McKenzie nie skorzystał. W 1966 roku, Mamas and Papas zdobyli sławę dzięki utworowi "California Dreaming" a Phillips przeprowadził się do Kalifornii; w tym samym czasie McKenzie nie dostał angażu w popowej grupie The Monkees dla której - zdaniem członków zespołu - wyglądał za staro.

W 1967 roku Phillips i producent Lou Adler zorganizowali festiwal hippisowski w Monterey, podczas którego wystąpili m.in. Jimi Hendrix, The Who, Simon & Garfunkel i Otis Redding. Piosenką promującą imprezę była, napisana przez Phillipsa i zaśpiewana przez McKenziego, "San Francisco". Utwór szybko stał się jedną z najpopularniejszych piosenek epoki, kreowaną niemal na hymn pokolenia - obok "Eve of Destruction" Barry'ego McGuire, "Blowing in the Wind" Boba Dylana czy "For What It's Worth" Buffalo Springfield. Chętnie wykorzystywano ją też w reklamach radiowych, telewizyjnych a także w filmach, m.in. w obrazie Roberta Zemeckisa "Forrest Gump" (1994) i "Franticu" Romana Polańskiego (1988).

Niewykorzystana popularność

McKenzie natychmiast wydał debiutancki album "The Voice of Scott McKenzie", jednak nie potrafił wykorzystać niespodziewanie uzyskanej popularności. Miał jeszcze jeden przebój - także napisany i wyprodukowany przez Phillipsa - "Like An Old Time Movie", w 1970 roku wydał swój drugi krążek "Stained Glass Morning", który jednak nie był w stanie powtórzyć sukcesu "San Francisco". Z początkiem lat 70. przestał nagrywać i zaszył się w osadzie Joshua Tree w Kalifornii.

Idol jednej piosenki

W latach 80. wrócił na scenę, występując w reaktywowanej grupie The Mamas And Papas a także napisał piosenkę "Kokomo", spopularyzowaną przez zespół The Beach Boys. Po śmierci Phillipsa w 2001 roku, McKenzie ogłosił zakończenie kariery, do dziś najsilniej kojarzonej z jednym utworem. Dzięki śpiewanej przez niego piosence, pod koniec lat 60., przez San Francisco przetoczyło się tysiące młodych ludzi a miasto stało się głównym ośrodkiem kultury młodzieżowej tamtych lat. "San Francisco" zaadoptowano również na potrzeby Praskiej Wiosny w 1968 roku, uznając ten utwór za hymn na cześć wolności.

em, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także