Wodecki po amerykańsku

Wodecki po amerykańsku

Dodano:   /  Zmieniono: 
„Pszczółka Maja” i „Chałupy Welcome To” dały mi prawdziwą estradową popularność. I dobrze, bo jak patrzę na siebie z początków kariery, to śmiać mi się chce. Taka nieruchawa menda z plerezą i skrzypcami – mówi Zbigniew Wodecki.

Jakby to panu ktoś opowiedział, to by pan uwierzył, że nagra płytę sprzed 40 lat i jeszcze wyląduje w czołówce Listy Przebojów Trójki?

Wciąż w to nie wierzę. Lista Trójki to nie mój target, nigdy nie miałem tam żadnej piosenki. A o tej płycie po prostu zapomniałem. Zwłaszcza że w 1976 r., kiedy się ukazała, nie było żadnych reakcji.

Żadnej recenzji? Żadnego przeboju?

Nic. Byłem młodym muzykiem, 26 lat, więc się cieszyłem, że mam płytę.

Jak doszło do ponownego nagrania albumu „Zbigniew Wodecki”?

Więcej możesz przeczytać w 25/2015 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także