Telewizyjna gorączka w Czechach

Telewizyjna gorączka w Czechach

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pierwszy odcinek kontynuacji kultowego serialu Czeskiej Telewizji - "Szpital na peryferiach - po 20 latach" obejrzało w 10-milionowych Czechach niemal 4 miliony widzów
Czescy eksperci mówią, że w kraju doszło do "telewizyjnej gorączki". Przed ekranami telewizorów więcej widzów siedziało jedynie pięć lat temu w czasie projekcji oskarowego filmu "Kola" w  reżyserii Jana Svieraka oraz w czasie transmisji trzeciej tercji finałowego meczu hokejowego turnieju, kiedy czescy hokeiści wywalczyli złoto na igrzyskach olimpijskich w Nagano.

W poniedziałek wieczorem, tuż przed dwudziestą, ulice czeskich miast opustoszały niemal zupełnie. W centrum Pragi widać było jedynie turystów, którzy marnie wypatrywali policjantów czy  taksówkarzy. W pełnej zazwyczaj restauracji "Plzeńka" przy ulicy Truhlarzskiej tuż przy praskim Starym Mieście siedziało jedynie dwóch gości. W wygaszonych oknach widać było jedynie błękitno- srebrną poświatę włączonych telewizorów, przed którymi zasiadły całe rodziny.

O ogromnym zainteresowaniu serialem świadczy fakt, że w  internetowej debacie jeszcze przed emisją pierwszego odcinka wzięło udział kilka tysięcy widzów, nie tylko z Czech, ale także ze Słowacji i z Polski.

Pierwszy odcinek podobał się, chociaż krytycy narzekają, że w zbyt małym stopniu nawiązuje do klimatu, jaki stwarzał serial stary. "Czasy się jednak zmieniły, a era doktora Sztrosmajera, choć wspominana z nostalgią, już nie powróci" -  napisał jeden z recenzentów.

rp, pap