W poniedziałek wieczorem, tuż przed dwudziestą, ulice czeskich miast opustoszały niemal zupełnie. W centrum Pragi widać było jedynie turystów, którzy marnie wypatrywali policjantów czy taksówkarzy. W pełnej zazwyczaj restauracji "Plzeńka" przy ulicy Truhlarzskiej tuż przy praskim Starym Mieście siedziało jedynie dwóch gości. W wygaszonych oknach widać było jedynie błękitno- srebrną poświatę włączonych telewizorów, przed którymi zasiadły całe rodziny.
O ogromnym zainteresowaniu serialem świadczy fakt, że w internetowej debacie jeszcze przed emisją pierwszego odcinka wzięło udział kilka tysięcy widzów, nie tylko z Czech, ale także ze Słowacji i z Polski.
Pierwszy odcinek podobał się, chociaż krytycy narzekają, że w zbyt małym stopniu nawiązuje do klimatu, jaki stwarzał serial stary. "Czasy się jednak zmieniły, a era doktora Sztrosmajera, choć wspominana z nostalgią, już nie powróci" - napisał jeden z recenzentów.
rp, pap
