Maszkary na koniec karnawału

Maszkary na koniec karnawału

Dodano:   /  Zmieniono: 
Tradycyjny korowód maszkar i przebierańców w ulicznych harcach z mieszkańcami pożegnał karnawał na tradycyjnym czwartym już "Zapuście" w Radziłowie na Podlasiu.
To jedyne takie miejsc w regionie, gdzie przetrwała tradycja hucznego żegnania karnawału. Od kilku lat widowisko, będące kontynuacją dawnych tradycji tej miejscowości, przyciąga tłumy oglądających. W tym roku przyszło około tysiąca osób.

Głównym elementem korowodu są jak zwykle dwie kukły, symbolizujące młodą parę: szlachcica Jana i Izabelę, którzy według tutejszej tradycji roztrwonili majątek w zabawie i pijaństwie. Kukły, służące społecznej przyganie za takie zachowanie, są umieszczone na poziomo ułożonym kole, do którego jest przymocowany dyszel. "Ziabele"(od Izabeli) - bo tak nazywane są te  maszkary, ciągnie koń.

"Ale jest też w korowodzie obowiązkowo para młoda w żywym wydaniu" - powiedział Józef Zyśk z Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury w Białymstoku. Pracownicy tej placówki, zwłaszcza etnografowie, pomogli "ożywić" tradycje w Radziłowie.

Nie zabrakło przebierańców: bocianów, cyganów, kóz i przede wszystkim niedźwiedzi w odzieniach ze słomy. Przebrania niedźwiedzie są podpalane i szybko gaszone dużą ilością wody po  to, by symbolicznie pożegnać zimę, ale też wróżyć potomstwo w  rodzinie. Kozy - przebierańcy niosący łeb z rogami i kłapiącą szczęką, bodą zazwyczaj i zaczepiają dzieci. Bocian to  przebieraniec w kożuchu nałożonym włosem na wierzch. Ta maszkara też ma za zadanie straszyć dzieci.

Całe widowisko zapustowe łączy w sobie elementy obyczajów, ale  także zaklinania dobrego urodzaju.

Według wójta Radziłowa Kazimierza Gwiazdowskiego, dzięki "Zapustowi" gmina stała się bardziej znana w kraju i za granicą, ale żeby naprawdę przyciągnąć turystów trzeba rozwijać infrastrukturę turystyczną i to gmina robi. Radziłów leży na  skraju Biebrzańskiego Parku Narodowego, największego przyrodniczego obszaru chronionego w Polsce.

em, pap