Głównym elementem korowodu są jak zwykle dwie kukły, symbolizujące młodą parę: szlachcica Jana i Izabelę, którzy według tutejszej tradycji roztrwonili majątek w zabawie i pijaństwie. Kukły, służące społecznej przyganie za takie zachowanie, są umieszczone na poziomo ułożonym kole, do którego jest przymocowany dyszel. "Ziabele"(od Izabeli) - bo tak nazywane są te maszkary, ciągnie koń.
"Ale jest też w korowodzie obowiązkowo para młoda w żywym wydaniu" - powiedział Józef Zyśk z Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury w Białymstoku. Pracownicy tej placówki, zwłaszcza etnografowie, pomogli "ożywić" tradycje w Radziłowie.
Nie zabrakło przebierańców: bocianów, cyganów, kóz i przede wszystkim niedźwiedzi w odzieniach ze słomy. Przebrania niedźwiedzie są podpalane i szybko gaszone dużą ilością wody po to, by symbolicznie pożegnać zimę, ale też wróżyć potomstwo w rodzinie. Kozy - przebierańcy niosący łeb z rogami i kłapiącą szczęką, bodą zazwyczaj i zaczepiają dzieci. Bocian to przebieraniec w kożuchu nałożonym włosem na wierzch. Ta maszkara też ma za zadanie straszyć dzieci.
Całe widowisko zapustowe łączy w sobie elementy obyczajów, ale także zaklinania dobrego urodzaju.
Według wójta Radziłowa Kazimierza Gwiazdowskiego, dzięki "Zapustowi" gmina stała się bardziej znana w kraju i za granicą, ale żeby naprawdę przyciągnąć turystów trzeba rozwijać infrastrukturę turystyczną i to gmina robi. Radziłów leży na skraju Biebrzańskiego Parku Narodowego, największego przyrodniczego obszaru chronionego w Polsce.
em, pap
