Mimo ustawy antynikotynowej zgodnie z którą palenie w miejscach publicznych jest zakazane - klienci jednego z katowickich pubów nadal bezkarnie zaciągają się dymkiem. Jak to możliwe? To proste - jego właściciel założył Klub Wielbicieli Tytoniu. Członkowie otrzymują legitymacje, a zgodę na przebywanie w zadymionym lokalu podpisują w specjalnym zeszycie.
"Uwaga tu się pali" - taka informacja widnieje na drzwiach. W środku – tak jak przed wejściem w życie ustawy ludzie bawią się w kłębach dymu. Jest to możliwe dzięki przebiegłości właścicieli. - Chodzi o to, żeby wykluczyć nasz lokal z przestrzeni publicznej. Stąd pomysł na zamknięty klub - tłumaczy właściciel „Lornety z Meduzą" (tak nazywa się pub) Krzysztof Krot. Goście lokalu muszą zaakceptować regulamin i podpisać się na liście. Wtedy otrzymują legitymacje członkowskie Klubu Wielbicieli Tytoniu. Do klubu może należeć każda osoba pełnoletnia. - Jeżeli chodzi o miejsce zamieszkania, rasę czy narodowość wszystko jest dozwolone - zapewnia Krot.
Klub obecnie liczy już około 100 członków.
Pws, TOK FM
Klub obecnie liczy już około 100 członków.
Pws, TOK FM
