Przez lata tworzyli w Krośnie widowiska na światowym poziomie. W 2021 roku walczą, by zagrać mimo pandemii

Przez lata tworzyli w Krośnie widowiska na światowym poziomie. W 2021 roku walczą, by zagrać mimo pandemii

Michał Urbaniak & Urbsymphony, YAF 2019,
Michał Urbaniak & Urbsymphony, YAF 2019, Źródło:Young Arts Festival/ Roksana Kazienko

Światowa pandemia to czas wielkiej próby dla wszystkich – od przedszkolaków po przywódców mocarstw. To również czas walki o przetrwanie dla wielu organizatorów imprez kulturalnych – w tym tych wywodzących się z organizacji pozarządowych, które z pasją i entuzjazmem niosą ludziom kulturę jak Polska długa i szeroka. I choć ich misyjna działalność to często jedyne źródło kultury dla ludzi żyjących poza wielkimi miastami, to w przeciwieństwie do instytucji publicznych nie mają one stałego finansowania, a pozyskują środki na działalność projektową. Jak radzą sobie w dobie pandemii? Czy mają szanse przetrwać realizowane przez nich cyklicznie wydarzenia kulturalne? Przyjrzyjmy się temu na konkretnym przykładzie – nie za dużym, nie za małym, takim przeciętnie polskim – fundacji z Podkarpacia.

Fundacja Young Arts i festiwal w Krośnie

Od sześciu lat działa aktywnie w Krośnie Fundacja Young Arts, której głównym celem jest popularyzacja muzyki klasycznej i jazzu, czyli gatunków uznawanych powszechnie za poważne, hermetyczne, trudne, a do tego są mało dostępne poza największymi ośrodkami miejskimi, gdzie są filharmonie, świetne sale koncertowe, znane orkiestry. Krosno do takich zdecydowanie nie należy. Jego mieszkańcy mają większe szanse, aby posłuchać na żywo disco polo niż zobaczyć, jak wygląda kwartet smyczkowy. Twórcy Fundacji Young Arts – Bartłomiej Tełewiak i Anna Nawrocka-Tełewiak – rodowici Krośnianie, postanowili to zmienić, uznając, że po pierwsze muzykę poważną trzeba na Podkarpacie dostarczyć, a po drugie – pokazać w ciekawej i nowoczesnej odsłonie, nie stroniąc od mieszania gatunków i form.

Jak pomyśleli, tak zrobili. Powołali fundację, która organizuje coroczny Young Arts Festival – muzyczny crossover, na którym każdego lata grają najwyższej próby artyści z Polski i ze świata. Przyjeżdżają tam specjalnie na zaproszenie Young Arts, występują na koncertach w nietypowych przestrzeniach, takich jak historyczny hangar lotniczy czy muzealna kopalnia ropy naftowej, z których organizatorzy wyczarowują na jeden wieczór unikatową salę koncertową.

Leszek Możdzer podczas próby w Hangarze Aeroklubu Podkarpackiego, YAF 2017

Na wydarzenia w otwartej formule przychodzą tłumy złaknione muzyki innej od popularnej, tysiące (dosłownie!) ludzi, którzy nigdy wcześniej nie mieli możliwości, aby zobaczyć i usłyszeć na żywo orkiestrę prowadzoną przez dyrygenta. Po sześciu latach Young Arts Festival wpisał się na stałe w lokalny kalendarz, a wierna widownia czeka niecierpliwie na kolejne edycje wydarzenia, bo innej alternatywy, żeby posłuchać klasyki czy jazzu na żywo nie ma.

Kwartet Śląski w Hangarze Aeroklubu Podkarpackiego, YAF 2018

Z Nowego Jorku do Krosna

Do 2019 wszystko szło doskonale. Festiwal zdobywał coraz większe uznanie widowni oraz partnerów finansujących wydarzenie. Były wśród nich instytucje, które doceniały robotę, jaką robi Fundacja w swoim regionie oraz prywatni sponsorzy – głównie wywodzący się z Krosna i okolic, gdzie wybitnych przedsięwzięć biznesowych nie brakuje. Young Arts wspiął się też na szczyt możliwości impresaryjnych, czego najlepszym przykładem było sprowadzenie do Krosna uznanego za najlepszy na świecie nowojorskiego Kronos Quartet. Kto jakkolwiek interesuje się muzyką poważną, wie, że każdy meloman w wielkim mieście wiele by dał za możliwość usłyszenia ich na żywo.

Kronos Quartet, Young Arts Festival 2019

Trudny rok 2020

Tymczasem przyszedł rok 2020, który wiadomo, jak wyglądał. Ambitne plany Young Arts padły. Artyści odwołali planowane wystąpienia. Sponsorzy wycofali deklarowane środki, bo nie wiadomo, jak będzie. Do tego zakaz organizowania imprez. Wydawało się, że nie ma szans na festiwal w 2020 roku. Ale poszło inaczej. W czerwcu pojawiła się dotacja z Ministerstwa Kultury i Województwa Podkarpackiego, liczba zakażeń spadła, a za tym drastyczne zakazy zostały odwołane. Fundacja postanowiła się wziąć do roboty. Powstał nowy program dopasowany do możliwości, czyli do mniejszego budżetu i do ograniczeń pandemicznych. Bardziej kameralnie, bez śpiewu, ale jednak na żywo. W siedem tygodni, w nietypowych pandemicznych warunkach udało się wszystko poskładać, dopiąć i słuchaczom do Krosna dostarczyć. To dało nadzieję, że w 2021 roku życie festiwalowe wróci do normy.

Publiczność podczas koncertu Marka Napiórkowskiego i Artura Lesickiego na krośnieńskim rynku, YAF 2020

Co z Young Arts Festival 2021?

Oczywiście od razu, gdy tylko opadł kurz po ostatnim koncercie, Fundacja Young Arts ruszyła do planowania kolejnego festiwalu. W końcu wczesna jesień napawała entuzjazmem i wydawało się, że wirus przysnął na dobre i już wszystko potoczy się standardowo. Organizatorzy wybrali termin, powstał ramowy program Young Arts Festival 2021.

Rozpoczęło się planowanie budżetu, rozmowy z artystami i sponsorami, żmudne wnioskowanie o dotacje. Dużo pracy, a do planowanego wydarzenia zostało tylko pięć miesięcy. Czy to oznacza, że Young Arts Festival 2021 odbędzie się? Nie. To nie oznacza nic. Artyści – zwłaszcza ci z zagranicy – boją się podejmować jakichkolwiek zobowiązania, bo nie wiedzą, czy pandemia pozwoli im się z ich wywiązać. Sponsorzy podziwiają plany programowe, ale nie czują się pewnie, patrząc w gospodarczą przyszłość. Instytucje, na których fundacja taka jak Young Arts zawsze mogła polegać, są oblężone przez dziesiątki tysięcy ludzi kultury potrzebujących publicznego wsparcia. Wszystko tkwi w impasie, bo w całym równaniu, którego wynikiem ma być festiwal, są same niewiadome.

Krzesimir Dębski z orkiestrą na krośnieńskim rynku, YAF 2016

W podobnej sytuacji są dziś wszyscy organizatorzy setek cudownych lokalnych i ogólnopolskich wydarzeń, które dają tysiącom ludzi dostęp do kultury – do muzyki, teatru, filmu, sztuk wizualnych. Dają kontakt z ludźmi, możliwość poznawania nowego i dzielenia się wrażeniami, jakie wywołuje. Twórcy takich wydarzeń, to zazwyczaj szaleni entuzjaści i aktywiści, społecznicy poświęceni idei krzewienia kultury. Mają za sobą lata doświadczeń i dorobek, który pozwala im robić coraz większe i ważniejsze rzeczy. A raczej pozwalał – forma czasu przeszłego jest tu bardziej adekwatna, bo pandemia sprawia, że stare doświadczenia są przydatne w umiarkowanym stopniu. Instytucje kultury, fundacje, stowarzyszenia stoją w miejscu, a przygotowania do letniego sezonu wyglądają umiarkowanie entuzjastycznie. Przygotowania do festiwalu, w którym mają wystąpić światowej klasy artyści, trwają długie miesiące, czasem nawet lata. Tymczasem tygodnie mijają, sezon festiwalowy się zbliża, a ograniczone sytuacją pandemiczną możliwości planowania kalendarza i budżetu nie pozwalają działać.

Niektórzy już się poddają i odwołują swoje wydarzenia, inni – tak jak Young Arts – trwają z uporem przy swoim, czekając, aż semafor podniesie się do góry i będzie można kontynuować pracę. Czy jednak tak się stanie? Czy w tym roku w małym pięknym polskim mieście, daleko na południowym wschodzie zabrzmią klasyka i jazz? Czy mieszkańcy będą mogli ten jedyny raz w roku wziąć udział w koncertach na żywo? Tego nikt nie wie na pewno. Ani w krośnieńskiej Fundacji Young Arts ani w żadnej pozarządowej organizacji, która przez lata umożliwiała ludziom dostęp do kultury.

Pozostaje tylko nadzieja, że w całym pandemicznym galimatiasie i morzu ludzkich potrzeb ich misyjna działalność nie stanie się przypadkową ofiarą koronawirusa.

Autorka: Anna Marucha