Jak były prezes TVP Robert Kwiatkowski chce naprawić telewizję publiczną. „Za mojej prezesury było inaczej”

Jak były prezes TVP Robert Kwiatkowski chce naprawić telewizję publiczną. „Za mojej prezesury było inaczej”

Robert Kwiatkowski, fot. G.Krzyżewski/Newspix
Robert Kwiatkowski, fot. G.Krzyżewski/Newspix / Źródło: Newspix.pl
Był współtwórcą zwycięskiej kampanii wyborczej Aleksandra Kwaśniewskiego z 1995 r., w latach 90-tych członkiem KRRiT, a później wieloletnim prezesem TVP. Jego nazwisko pojawiło się w tzw. aferze Rywina, ale nigdy nie usłyszał zarzutów w tej sprawie. Wybrany w 2019 r. do Sejmu z listy Lewicy Robert Kwiatkowski został właśnie członkiem Rady Mediów Narodowych. W rozmowie z „Wprost” mówi o swojej nowej roli i  „docieraniu się” starego SLD z progresywnymi polityczkami i politykami Wiosny i partii Razem.

Wprost: Panie pośle, jak wrażenia po pierwszym posiedzeniu Rady Mediów Narodowych? Informacja o tym, że prezydent Andrzej Duda zatwierdził pana nominację, była dla wielu dużym zaskoczeniem.

Robert Kwiatkowski: To coś nowego, w tym sensie, że nigdy nie uczestniczyłem w takim posiedzeniu zdalnie. To na pewno nowość, a dalej już znane byłemu członkowi KRRiT i prezesowi TVP problemy. Potwierdziło się też to, że istnieje w RMN blok, większość trojga członków (Krzysztof Czabański, Elżbieta Kruk i Joanna Lichocka – red.), którzy głosują bez względu na argumenty i kiedy przychodzi co do czego, to trzy ręce podnoszą się do góry. Z tym też mieliśmy do czynienia w środę – powołano po prostu wskazanych kandydatów.

Czytaj też:
Ludwik Dorn o Dudzie: nie sądzę, by wiedział, na czym polega polityka. Kopie w kostkę Kaczyńskiego, tylko na to go stać

Pan mówi o bloku tworzonym przez członków Rady z nadania PiS, ale to nie jest takie oczywiste. W niedalekiej przeszłości mieliśmy próby usunięcia prezesa TVP Jacka Kurskiego przez RMN. Prezesa TVP, dodajmy, pochodzącego z tego samego obozu politycznego, co większość Rady. To stoi w sprzeczności, z tym, co pan mówi.

Tak, ale pan mnie pyta o wrażenia. Po środowym posiedzeniu RMN wrażenie jest dokładnie takie, jak panu przekazałem. A jak będzie w przyszłości? Nie wiem, bo ja tam nie idę w naiwnej wierze, że zdołam obalić większość rekomendowanych przez rząd członków Rady. Są zapisy ustawowe. Idę tam, żeby wypracować modus operandi, żeby media publiczne przestały być wyłącznie narzędziem propagandy i żeby zaczęły się cieszyć szacunkiem większej liczby obywateli, wyborców, abonentów.

Źródło: Wprost
 2

Czytaj także