Żona senatora KO: Dzwoniły do mnie zdradzane żony posłów PiS

Żona senatora KO: Dzwoniły do mnie zdradzane żony posłów PiS

Krzysztof Brejza
Krzysztof Brejza Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyzewski
– Nie zapraszałam Kamińskiego i Wąsika do swojej sypialni, a oni i tak przyszli. Wleźli w brudnych buciorach i panoszyli się przez pół roku – powiedziała „Gazecie Wyborczej” Dorota Brejza. Według Citizen Lab Krzysztof Brejza padł ofiarą inwigilacji za pomocą systemu Pegasus.

– Zapraszaliśmy gości do domu, widywaliśmy się z bliskimi. Podróże samochodem, wizyty u lekarza. Zdjęcia, kontakty, maile. Pegasus to system inwigilacji absolutnej. Mają całe nasze życie – powiedziała w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Dorota Brejza. – Nie zapraszałam Kamińskiego i Wąsika do swojej sypialni, a oni i tak przyszli. Wleźli w brudnych buciorach i panoszyli się przez pół roku. Odczuwam dyskomfort. Ale nie jest to coś, co przeszkadza spać – dodawała żona senatora Koalicji Obywatelskiej.

Żona Brejzy ujawnia kulisy swojej pracy

Prywatnie partnerka Krzysztofa Brejzy jest adwokatem. W wywiadzie dla „Wyborczej” przyznała, że zaangażowanie polityczne ma swoje cienie i blaski. – Mam świadomość, że zdecydowane określenie się po jednej ze stron powoduje, że przestaję być atrakcyjna dla niektórych klientów. Są tacy, którzy do mnie nie przyjdą. Są też sprawy, których ja nie przyjmę. Na przykład, gdy zadzwonią do mnie ludzie związani z PiS-em – stwierdziła.

Dorota Brejza przyznała, że dzwoniły do niej zdradzane żony posłów PiS oraz partnerki rządowych dziennikarzy. – Odmawiałam. Nie chciałam takich spraw prowadzić – podkreśliła prawniczka. Mecenas wyjaśniła, że „irytuje ją, że PiS doszedł do władzy, przekonując o swojej moralnej wyższości”. – Klęcząc w kościołach, opowiadali, że inni politycy dbali tylko o własne interesy, zajmowali się dzieleniem stanowisk, grabieniem publicznego majątku. A jak jest? Rozdźwięk między tym, co mówią, a tym, co robią, trudno ogarnąć – podsumowała.

Czytaj też:
Senacka komisja ds. Pegasusa zaczęła obrady. „Dane z telefonu Brejzy zostały ukradzione”

Źródło: Gazeta Wyborcza