Gen. Polko radzi Dudzie: Pora zatrudnić ludzi, którzy znają się na robocie

Gen. Polko radzi Dudzie: Pora zatrudnić ludzi, którzy znają się na robocie

Gen. Roman Polko
Gen. Roman Polko Źródło: Newspix.pl / Michal Chwieduk
Rosyjscy pranksterzy, podając się za prezydenta Francji, dodzwonili się do Andrzeja Dudy. W sieci pojawił się, zarejestrowany tuż po incydencie w Przewodowie, siedmiominutowy zapis rozmowy prezydenta, który do końca był przekonany, że dyskutuje z Emmanuelem Macronem. W opinii gen. Romana Polki, byłego szefa BBN, prezydent powinien wyciągnąć wnioski z tego zdarzenia. – Na jego miejscu pomyślałbym, że trzeba zrobić porządek. Czasami trzeba zrezygnować z doradców, którzy niczym specjalnym się nie zajmują, a w to miejsce przyjąć prawdziwych ekspertów – mówi były dowódca GROM.

Agnieszka Szczepańska, „Wprost”: Jak to możliwe, że w tak łatwy sposób można „wkręcić” głowę państwa? Internauci kpią, że trudniej dodzwonić się do przychodni niż połączyć się z prezydentem Polski.

Gen. Roman Polko: Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, prezydent jest przecież co do zasady pod szczególną ochroną służb specjalnych oraz pracowników kancelarii prezydenta. Skoro głowę państwa może nabrać para ruskich trolli, ośmieszając w ten sposób jego wizerunek, źle to wygląda.

Ale czy sam fakt, że rozmówca nie brzmiał jak rodowity Francuz, nie powinien wzbudzić podejrzeń u prezydenta?

Jeśli ktoś połączył go z , nie zastanawiał się, kto faktycznie siedzi po drugiej stronie. Nie oczekujmy od prezydenta, by skupiał się na akcencie. Zastanawiał się, co powiedzieć, jak poprowadzić rozmowę w dyplomatyczny sposób. Na szczęście nic kompromitującego nie powiedział.

Panu również takie historie zdarzały się w przeszłości? Dał się pan nabrać?

Pamiętam podobną sytuację.

Cały wywiad dostępny jest w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 4

Czytaj także