Vučić kontra studenci. Polityczne trzęsienie ziemi w Serbii?

Vučić kontra studenci. Polityczne trzęsienie ziemi w Serbii?

Dodano: 
Protest studentów w Serbii, styczeń 2026 roku
Protest studentów w Serbii, styczeń 2026 roku Źródło: Shutterstock / Roman023_photography
Serbowie zdecydują, czy przedłużyć czternastoletnie rządy Aleksandara Vučicia, czy oddać władzę ruchowi studentów. Stawką jest przyszły kurs kraju.

W niedzielę 25 października w Serbii odbywają się przedterminowe wybory parlamentarne, które mogą zakończyć trwającą od 2012 roku dominację obozu Aleksandara Vučicia. Najpoważniejszym przeciwnikiem byłego prezydenta nie jest jednak jedna z tradycyjnych partii opozycyjnych, lecz ruch wywodzący się z protestów studenckich.

Chociaż komisja wyborcza zarejestrowała 18 list, głosowanie przybrało formę plebiscytu: za utrzymaniem systemu zbudowanego przez Vučicia albo za jego demontażem. Sondaże są sprzeczne, kampania przebiegała w atmosferze napięcia i polaryzacji, a niewielka różnica między głównymi blokami może doprowadzić do zakwestionowania wyników i kolejnych protestów.

Co wybierają Serbowie?

Wybory dotyczą 250 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym, czyli jednoizbowym parlamencie Serbii. Do udziału w głosowaniu uprawnionych jest 6 450 523 wyborców. Państwowa komisja wyborcza przygotowała 8392 lokale, w tym 93 placówki w 37 państwach. Karty wydrukowano w 29 wersjach językowych.

Cały kraj jest jednym okręgiem wyborczym, a mandaty rozdziela się proporcjonalnie metodą D’Hondta. Listy muszą zdobyć przynajmniej 3 proc. głosów. Z progu zwolnione są ugrupowania reprezentujące mniejszości narodowe, których wynik jest dodatkowo premiowany przy przeliczaniu głosów na mandaty.

Lokale będą otwarte od godz. 7 do 20. Pierwszych prognoz i cząstkowych rezultatów należy spodziewać się po zamknięciu głosowania.

Serbowie nie wybierają w niedzielę prezydenta. Po rezygnacji Aleksandara Vučicia obowiązki głowy państwa wykonuje przewodnicząca parlamentu Ana Brnabić. Oddzielne wybory prezydenckie muszą się odbyć najpóźniej 27 grudnia.

Dlaczego wybory odbywają się przed terminem?

Kadencja serbskiego parlamentu miała zakończyć się dopiero w 2027 roku. Przedterminowe głosowanie zostało rozpisane pod presją trwających niemal dwa lata protestów, których początkiem była katastrofa na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie.

1 listopada 2024 roku na ludzi stojących przed niedawno wyremontowanym budynkiem zawaliła się betonowa wiata. Zginęło 16 osób. Katastrofa szybko stała się symbolem korupcji, nieprzejrzystych kontraktów publicznych i braku odpowiedzialności przedstawicieli państwa.

Początkowo protestujący domagali się ujawnienia dokumentacji dotyczącej remontu dworca i ukarania winnych. Z czasem protesty przerodziły się w ogólnokrajowy ruch wymierzony w sposób sprawowania władzy przez Serbską Partię Postępową. Studenci blokowali uczelnie i ulice, organizowali wielodniowe marsze oraz docierali do mieszkańców mniejszych miejscowości, uznawanych dotąd za bastiony Vučicia. – Po raz pierwszy miałem poczucie przynależności do wspólnoty. Zrozumiałem, że mój głos ma znaczenie – mówił Reutersowi student Uniwersytetu Belgradzkiego Aleksa Simić.

W styczniu 2025 roku, po kolejnej wielkiej demonstracji, stanowisko stracił premier Miloš Vučević. Protesty jednak nie wygasły. Ich uczestnicy zaczęli domagać się przedterminowych wyborów, a następnie utworzyli własny projekt polityczny.

Dlaczego Vučić zrezygnował z prezydentury?

Aleksandar Vučić sprawował najważniejsze funkcje państwowe przez 12 lat – najpierw jako premier, a później jako prezydent. 27 września zrezygnował z urzędu, osiem miesięcy przed zakończeniem drugiej i ostatniej dopuszczalnej kadencji.

Oficjalnym powodem było objęcie pierwszego miejsca na liście „Aleksandar Vučić – Zjednoczona Serbia” i start do parlamentu jako kandydat na premiera. Rezygnacja miała pozwolić mu uniknąć zarzutów o wykorzystywanie urzędu prezydenta podczas kampanii.

W praktyce Vučić pozostaje centralną postacią obozu władzy. Jego nazwisko znalazło się w nazwie komitetu, a kampania Zjednoczonej Serbii została oparta na jego osobistej popularności, obietnicach stabilności i ostrzeżeniach przed chaosem, który miałaby przynieść wygrana studentów.

Kim są „Studenci wygrywają”?

Studencka Lista wystawiła 250 bezpartyjnych kandydatów – dokładnie tylu, ilu posłów liczy serbski parlament. Znaleźli się wśród nich wykładowcy, lekarze, artyści, rolnicy, aktywiści, sportowcy oraz osoby, które dotychczas nie angażowały się w politykę na wysokim szczeblu.

Pierwsze miejsce zajmuje kardiolog Ilija Srdanović. Ruch podkreśla jednak, że nie jest on jego przywódcą ani kandydatem na premiera. Kandydatów wybierały zgromadzenia studentów poszczególnych uniwersytetów, a ostateczny skład listy uzgadniano na szczeblu krajowym.

Najważniejsze postulaty obejmują walkę z korupcją, odpartyjnienie instytucji państwowych, większą przejrzystość finansów publicznych, niezależność mediów i sądów oraz zmiany w edukacji. Wśród konkretnych propozycji znalazły się utworzenie policji prokuratorskiej, konfiskata majątku pochodzącego z nielegalnych źródeł, obniżenie cen leków i zapewnienie uczniom bezpłatnych podręczników.

Tutaj największym znakiem zapytania jest polityka zagraniczna. Ruch nie przedstawił planu dotyczącego integracji z Unią Europejską ani relacji z Kosowem. Jego przedstawiciele zapowiadali jednak, że nie wprowadziliby sankcji przeciwko Rosji.

Co obiecuje obóz Vučicia?

Zjednoczona Serbia przedstawia wybory jako wybór między stabilnością a chaosem. Kampania skupiała się na wynikach gospodarczych, inwestycjach infrastrukturalnych, ochronie dotychczasowej polityki wobec Rosji i Chin oraz podnoszeniu poziomu życia.

Vučić zapowiedział, że w ciągu niespełna czterech lat średnia pensja w Serbii może wzrosnąć do 1500 euro, a przeciętna emerytura do około 800 euro. Obiecał także dalsze podnoszenie płacy minimalnej, inwestycje w szpitale i energetykę oraz utworzenie mniejszego rządu, składającego się z 12 ministerstw.

Były prezydent konsekwentnie przedstawiał ruch studencki jako przedsięwzięcie wspierane z zagranicy, którego celem ma być przeprowadzenie „kolorowej rewolucji”.

Podczas kończącego kampanię wiecu Vučić apelował do swoich zwolenników. – Wyjdźmy i pokonajmy ich. Pokonajmy ich zdecydowanie! – wzywał niedawny prezydent.

Kto jeszcze startuje?

Trzecią ważną siłą pozostaje Socjalistyczna Partia Serbii Ivicy Dačicia, od lat współpracująca z SNS. Jej wynik może przesądzić o możliwości utworzenia kolejnego rządu przez obóz Vučicia, choć partia balansuje obecnie w pobliżu progu wyborczego.

W wyborach uczestniczy także proeuropejska koalicja Europejska Serbia, tworzona między innymi przez środowiska Marinki Tepić i Zdravka Ponoša. Jej pozycję osłabiło jednak przejęcie dużej części opozycyjnego elektoratu przez studentów.

Znaczenie mogą mieć ugrupowania mniejszości narodowych. Nie obowiązuje ich próg 3 proc., dlatego nawet przy stosunkowo niewielkiej liczbie głosów mogą wprowadzić do parlamentu po kilku przedstawicieli. Szczególnie ważny może okazać się Związek Węgrów Wojwodiny, który w przeszłości przeważnie współpracował z obozem władzy.

Co pokazują sondaże?

Wyniki badań różnią się na tyle mocno, że nie pozwalają wskazać zdecydowanego faworyta.

Sondaż Ipsos przeprowadzony między 20 a 22 października daje liście Vučicia 47,4 proc. głosów, a Studenckiej Liście 40 proc. Na trzecim miejscu znaleźli się socjaliści Ivicy Dačicia z wynikiem 3,2 proc. Badanie wykonano na próbie 3624 osób, ale jego zleceniodawcą była lista „Aleksandar Vučić – Zjednoczona Serbia”.

Z kolei badanie Nowej Serbskiej Myśli Politycznej, opublikowane 20 października, wskazywało na niewielką przewagę studentów. Studencka Lista miała 44,5 proc. poparcia, a obóz Vučicia – 42,7 proc.

Czy wybory będą uczciwe?

Misja obserwacyjna OBWE wskazuje, że głosowanie odbywa się w warunkach głębokiej polaryzacji i spadającego zaufania do instytucji państwowych. Wśród nierozwiązanych problemów wymienia naciski na wyborców, wykorzystywanie zasobów państwowych podczas kampanii, niewystarczającą kontrolę jej finansowania, zależność regulatora mediów oraz bezpieczeństwo dziennikarzy i obserwatorów.

Według organizacji CRTA w pięciu stacjach telewizyjnych o zasięgu ogólnokrajowym obozowi władzy poświęcono w pierwszych trzech tygodniach kampanii 69 proc. czasu antenowego, a opozycji 31 proc. Rządzący byli przy tym pokazywani przeważnie pozytywnie lub neutralnie, natomiast przeciwnicy władzy znacznie częściej negatywnie.

Kontrowersje budzi także rejestr wyborców. Zawiera około 6,45 mln nazwisk, czyli niewiele mniej niż wynosi liczba wszystkich obywateli Serbii według spisu z 2022 roku.

Dodatkowe obawy wywołały doniesienia o pobiciach demonstrantów, zatrzymaniach i cyberatakach. Organizacja SHARE Foundation poinformowała, że przynajmniej 14 działaczy studenckich i opozycyjnych mogło być celem zaawansowanego oprogramowania szpiegowskiego. Serbskie władze odrzucają oskarżenia o prowadzenie inwigilacji i represjonowanie przeciwników politycznych.

Wielkie wiece na zakończenie kampanii

W czwartek 22 października oba główne obozy zakończyły kampanię w Belgradzie. Według niezależnej organizacji Archiwum Zgromadzeń Publicznych na wiecu Studenckiej Listy zebrało się około 150 tys. osób. Uczestnicy wypełnili plac Slavija i okoliczne ulice.

– Miną jeszcze trzy dni. Miną też strach, szantaż i niesprawiedliwość – mówiła do zgromadzonych studentka aktorstwa Natalija Stepanović.

W tym samym czasie Vučić wystąpił przed kilkoma tysiącami zwolenników w hali sportowej w innej części miasta. Zapowiedział zwycięstwo przewagą kilkuset tysięcy głosów, przyznał jednak, że będzie to „trudna i niepewna walka”.

Co może wydarzyć się po wyborach?

Najspokojniejszym scenariuszem byłoby zdecydowane zwycięstwo jednego z głównych bloków. Wyraźna przewaga Studenckiej Listy utrudniłaby Vučiciowi podważenie wyniku. Jednoznaczna wygrana jego obozu mogłaby natomiast osłabić protesty, nawet jeżeli obserwatorzy stwierdziliby nieprawidłowości.

Bardziej prawdopodobny może być jednak rezultat, który nie da żadnej stronie samodzielnej większości wynoszącej 126 mandatów. Wtedy o utworzeniu rządu zdecydują socjaliści, partie mniejszości narodowych i ewentualnie proeuropejska opozycja.

Najbardziej niebezpieczny wariant to minimalna różnica między Vučiciem a studentami i równoczesne ogłoszenie zwycięstwa przez oba obozy. Spory o rejestr wyborców, głosowanie za granicą i przebieg liczenia głosów mogłyby wówczas doprowadzić do masowych demonstracji, blokad i kolejnego kryzysu politycznego – oceniają media.

Dlaczego wynik jest ważny dla Europy?

Serbia od 2012 roku ma status państwa kandydującego do Unii Europejskiej, ale jej integracja pozostaje w impasie. Bruksela krytykuje Belgrad za problemy z praworządnością, wolnością mediów, korupcją oraz brak zgodności z unijną polityką zagraniczną.

Vučić przez lata prowadził politykę balansowania między UE, Rosją i Chinami. Serbia korzysta z europejskich funduszy i handlu, jednocześnie utrzymując bliskie relacje energetyczne i polityczne z Moskwą oraz przyciągając chińskie inwestycje. Były prezydent zapewniał w kampanii, że pod jego rządami Belgrad nadal nie wprowadzi sankcji przeciwko Rosji.

Zwycięstwo studentów mogłoby oznaczać przyspieszenie reform praworządności i zbliżenie z UE, ale ruch nie przedstawił spójnego programu dotyczącego Rosji, Chin ani Kosowa.

Czytaj też:
AfD już puszczają hamulce. Przedstawili plan zmian dla UE
Czytaj też:
83 proc. Ukraińców za szybką akcesją do UE. W Unii większość jest przeciw

Źródło: WPROST.pl / PKW Serbii, OBWE/ODIHR, OSW, Reuters, Associated Press, AFP, Ipsos, CRTA, ECFR, RTS, N1