- Byłem za grzeczny dla dziennikarzy. Od 1 stycznia nie będę udzielał dziennikarzom wypowiedzi. Mam od tego rzecznika. Przykro mi, ale zapłaciłem wysoką cenę za moją naiwność – zapowiada prezes PZPN Michał Listkiewicz w rozmowie z "Życiem Warszawy".
Bez względu na to, czy był atakowany (częściej), czy chwalony (rzadziej), chętnie udzielał się w mediach. Nawet ci, którzy okrzyknęli Listkiewicza „wrogiem numer jeden", przyznawali, że to najbardziej komunikatywny działacz PZPN.
- To już koniec, od Nowego Roku zrywam kontakty z mediami. Nie zamierzam odbierać telefonów - mówi szef PZPN.
- Zastosuję metodę Blattera. Szef Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA) też nie rozmawia z mediami, bo ma rzecznika – podkreśla prezes PZPN.
– Jeżeli będę się wypowiadał, to oficjalnie i bardzo rzadko. Tylko na wyjątkowo ważne tematy, czyli finały Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie – dodaje. Listkiewicz nie kryje rozgoryczenia atakami ze strony mediów. – Dziennikarze wykorzystywali moją naiwność. Najpierw dzwonili, wypytywali o wszystko, a potem czytałem w gazetach, że to ja ponoszę winę za całe zło w polskim futbolu.
- To już koniec, od Nowego Roku zrywam kontakty z mediami. Nie zamierzam odbierać telefonów - mówi szef PZPN.
- Zastosuję metodę Blattera. Szef Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA) też nie rozmawia z mediami, bo ma rzecznika – podkreśla prezes PZPN.
– Jeżeli będę się wypowiadał, to oficjalnie i bardzo rzadko. Tylko na wyjątkowo ważne tematy, czyli finały Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie – dodaje. Listkiewicz nie kryje rozgoryczenia atakami ze strony mediów. – Dziennikarze wykorzystywali moją naiwność. Najpierw dzwonili, wypytywali o wszystko, a potem czytałem w gazetach, że to ja ponoszę winę za całe zło w polskim futbolu.