"Są to dziury po pociskach z 1939 roku" - mówi Janusz Sujecki z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy ZOK. To niejedyne w kamienicy znamię historii. Na suficie piwnicy, w której więziono Polaków, zachował się krzyż wypalony płomieniem świecy. Właścicielem domu jest miasto. Ze względu na zabytkowy charakter budynku obiekt na wiele lat wyłączono z programu adaptacji strychów. Dwa lata temu ratusz postanowił zrobić nową więźbę dachową. Gdy zaprotestowali miłośnicy zabytków, urzędnicy zaproponowali wymienienie tylko zniszczonych elementów. Tymczasem z ekspertyzy zamówionej przez stołeczną konserwator zabytków Ewę Nekandę-Trepkę wynika, że konstrukcja jest w dobrym stanie. Dlatego zabroniła ona wymiany więźby. Dzielnica jednak stara się o zmianę tej decyzji.
Przeciwko remontowi zabytkowego strychu protestują też lokatorzy. "Chcielibyśmy, aby go ocalono. Mówimy o historii dzielnicy" - niepokoi się Hanna Siecińska, jedna z mieszkanek. Jej zdaniem, na strychu można by urządzać lekcje historii - czytamy we wtorkowym "Życiu Warszawy".pap