Tarcza niewygodna dla Turcji

Tarcza niewygodna dla Turcji

Dodano:   /  Zmieniono: 
Plany nowej wersji amerykańskiej tarczy antyrakietowej do obrony przed irańskimi pociskami dalekiego zasięgu napotykają opór Turcji, na której terytorium miałaby powstać stacja radarowa - donosi piątkowy "Financial Times".
Rząd turecki nie chce sprawiać wrażenia, że podpisuje się pod dwustronną umową z Waszyngtonem
wymierzoną w Teheran, i uzależnia zgodę od zwiększenia poparcia innych państw NATO dla systemu
obrony przeciwrakietowej - sugeruje pismo.

"Badania opinii publicznej od pewnego czasu wykazują, że Ameryka jest wśród Turków głęboko niepopularna. Tureccy dyplomaci mówią, że silne poparcie NATO dla projektu tarczy, wyrażające się
we wspólnie finansowanym systemie dowodzenia i kontroli, przyczyniłoby się do ustanowienia nowego
systemu obrony przeciwrakietowej jako wspólnego wysiłku całego Sojuszu, a nie dwustronnej umowy
Ankary z Waszyngtonem" - napisał "FT".

Tymczasem przedstawiciel Pentagonu na Europę i Bliski Wschód Alexander Vershbow powiedział gazecie,
że "ze względu na swe położenie geograficzne Turcja jest najbliżej źródeł zagrożenia, które najbardziej Amerykanów niepokoją". Stacja radarowa w Turcji dawałaby Amerykanom wiedzę o planowanym
odpaleniu irańskich pocisków na wczesnym etapie - wyjaśnił.

Z kolei Rumunia, ku nieskrywanemu zaskoczeniu Amerykanów, od razu, w pierwszych kontaktach zgodziła
się na rozmieszczenie na jej terytorium wyrzutni pocisków przechwytujących. Waszyngton myśli nad
"nagrodą pocieszenia" dla Bułgarów, którzy także zabiegali o rozmieszczenie bazy USA u siebie -
wskazuje tygodnik "The Economist".

"Ameryka nie była przygotowana na tak wielki entuzjazm w sprawie tarczy ze strony sojuszników. Dłuższe negocjacje, tak jak w przypadku rozmów z rządem polskim, dałyby Waszyngtonowi możliwość uśmierzenia obaw Moskwy w czasie, gdy USA zabiegają o jej poparcie w nałożeniu sankcji na Iran" - zaznacza renomowany brytyjski tygodnik.

"Nowy system jest jeszcze mniejszym zagrożeniem dla nuklearnego arsenału Rosji niż poprzedni (choć
Amerykanie zapewniali, że nie był on wymierzony przeciw Rosji). Rakiety przechwytujące SM-3 będące
elementem nowego systemu mają krótszy zasięg, lecą wolniej i byłyby rozmieszczone na południu, a zatem nie na trasie rosyjskich pocisków wystrzelonych w USA i przelatujących nad Arktyką" - pisze
ironicznie "Economist" o obawach Rosji.

Tarcza antyrakietowa w nowym wydaniu zastępuje wcześniejsze plany George'a Busha zakładające, że
wyrzutnie pocisków przechwytujących byłyby rozmieszczone w Polsce, a stacja radarowa w Czechach.
Plan Baracka Obamy przewiduje, że elementy tarczy byłyby początkowo rozmieszczone na morzu.

Tarcza ta ma być bardziej elastyczna, a jej elementy naziemne mają być rozmieszczane począwszy od
2015 roku. W odróżnieniu od projektu George'a Busha swym zasięgiem ma objąć wszystkie państwa NATO z wyjątkiem niewielkiej części terytorium Turcji.

PAP

 0

Czytaj także