Jest kryzys ekonomiczny, ale islamofobii nie będzie

Jest kryzys ekonomiczny, ale islamofobii nie będzie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wydawało się, że sprawa budowania minaretu przy jednym z niemieckich meczetów będzie pretekstem do wybuchu ksenofobicznych protestów społeczności lokalnej. Tak się jednak nie stało.
Muzułmańska wspólnota z Völklingen w październiku ubiegłego złożyła wniosek o zgodę na dobudowanie minaretu i trzech złotych kopuł do istniejącego meczetu. Prawicowe partie z Saary ośmielone wynikami szwajcarskiego referendum w sprawie minaretów oprotestowały pomysł. 8,5 metrowy minaret miał być zdaniem prawicowców „bagnetem islamu" i „symbolem islamskiej pogoni za władzą”.

Początkowym szum medialnym wokół sprawy charakteryzował się nienawiścią. W komentarzach na stronie „Saarbrücker Zeitung" można było przeczytać „Islam jest największym zagrożeniem dla ludzkości”. Sprawa ucichła za sprawą lokalnej inicjatywy. Mieszkańcy miejscowości i przedstawiciele władz religijnych wydali wspólne oświadczenie o „pokojowej i konstruktywnej współpracy”. Muzułmanie zgodzili się na czasowe odłożenie projektu budowy minaretu.

Jednak tolerancja

Eksperci zauważają, że silne więzi społeczne trzymają w ryzach nietolerancję wobec muzułmanów w Europie, która mogłaby wzrastać w związku z kryzysem gospodarczym. Tak przynajmniej dzieje się w Niemczech i Grecji, których te problemy szczególnie dotyczą.

- Rządy starały się osłabić kryzysowe uderzenie powiększając deficyty, więc debata nie rozgorzała – mówi Justin Vaïsse z Brooking Institution’s Center, który zajmuje się muzułmanami w Europie. – To już nie jest sytuacja z lat 30’, kiedy kryzys społeczny narodził się z ekonomicznego. Naukowcy nie widzą korelacji między kryzysem gospodarczym a strachem przed islamem. Uszczypliwe dyskusje na temat chust dla kobiet czy budowy minaretów są zdaniem badaczy oderwane od kontekstu gospodarczego.

Kryzys ekonomiczny uderzył w imigrantów, a wielu z nich to muzułmanie, bardziej niż w resztę populacji mówi prof. Werner Schiffauer z frankfurckiego Uniwersytetu Viadrina. – Imigranci z krajów islamskich są bardziej uzależnieni od pomocy państwa, dlatego też obwiniano ich o to, że ich religia jest odpowiedzialna za pogorszenie wyników. Miała to być kwestia niedbałego podejścia do obowiązków. – tłumaczy Schiffauer.

Europa muzułmańska?

Völklingen, gdzie miał stanąć minaret przyjęło wielu imigrantów z Turcji w latach 60’ i 70’. Dziś w mieście pozostały nieużywane huty, które UNESCO wpisało je na listę światowego dziedzictwa. Miasto skurczyło się z 48 000 mieszkańców w 1974 do niecałych 40 000 obecnie. Ponad 12% ludności to imigranci przybyli w czasie gospodarczego boomu i ich dzieci.

W Europie populację muzułmanów szacuje się na 15-20 mln osób. W Holandii antyislamska partia Geerta Wildersa cieszy się stosunkowo wysokim poparciem. We Francji antymuzułmańskie nastroje usiłuje budzić Jean-Marie Le Pen z Frontu Narodowego. Niemcy starają się powstrzymywać antyislamskie nastroje. Dowodem na to jest chociażby koncyliacyjne zakończenie sprawy minaretu w Völklingen.

PP, The New York Times / Der Spiegel