Gen. Mieczysław Gocuł: Od globalnego konfliktu do III wojny światowej jest jeden krok

Gen. Mieczysław Gocuł: Od globalnego konfliktu do III wojny światowej jest jeden krok

Generał Mieczysław Gocuł
Generał Mieczysław Gocuł Źródło: Newspix.pl / GRZEGORZ KRZYZEWSKI
Nie łudźmy się. Istnieją znikome szanse zmiany reżimu w Iranie. Natomiast istnieje znaczne prawdopodobieństwo zastąpienia starego reżimu nowym, być może gorszym, bo nieprzewidywalnym. (...) Zawsze nowy konflikt tworzy tzw. okno możliwości. Nietrudno wyobrazić sobie wariant, w którym USA zaangażują znaczne siły na Bliskim Wschodzie, a Chiny dokonają blokady morskiej Tajwanu, zaś Korea Północna sprowokuje Japonię. To rysuje scenariusz globalnego starcia, które od III wojny światowej dzieli zaledwie krok – mówi w rozmowie z „Wprost” gen. Mieczysław Gocuł, były szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest niezwykle niepokojąca, wojna wkracza w piąty dzień. Jednak premier Izraela Benjamin Netanjahu w wywiadzie dla Fox News odparł krytykę, jakoby najnowszy konflikt przerodził się w „niekończącą się wojnę” na Bliskim Wschodzie. W jego opinii, to „w rzeczywistości coś, co zapoczątkuje erę demokracji i pokoju, o jakiej nawet nie marzyliśmy”. Patrząc jednak na eskalację konfliktu, trudno wierzyć w tę narrację.

Gen. Mieczyław Gocuł: To mało przekonująca narracja, próba tłumaczenia światu, że w tym konflikcie mamy dwóch głównych aktorów: Benjamina Netanjahu i Donalda Trumpa, których działania mają przynieść trwały pokój w tym regionie świata. Podczas gdy – po pierwsze – prowadzona interwencja zbrojna w Iranie niesie za sobą wyraźnie skutki globalne. Po drugie, przekaz obu przywódców wydaje się być mało spójny dla przeciętnego odbiorcy. Początkowy komunikat prezydenta USA mówi o programie atomowym Iranu – który bezpośrednio zagraża interesom bezpieczeństwa narodowego Amerykanów, natomiast premier Netanjahu mówił głównie o „zmianie reżimu”. Później pojawiło się wezwanie Irańczyków do „wzięcia spraw w swoje ręce”.

Wsłuchując się w opinie ekspertów, ten ostatni cel wydaje się mało realny. Iran jest zdeterminowany do zemsty i konsekwentnie atakuje kolejne obiekty: amerykański konsulat w Dubaju, placówkę CIA w Arabii Saudyjskiej i bazę USA w Katarze.

Projekcja siły czasami może zmusić reżim do ustępstw, ale nie do zmiany władzy. Przykładem może być manifestacja militarnej potęgi USA w Kuwejcie podczas operacji Pustynna Tarcza na początku lat 90., która nie doprowadziła do obalenia dyktatora Saddama Husajna. Nie łudźmy się, istnieją znikome szanse zmiany reżimu w Iranie. Natomiast istnieje znaczne prawdopodobieństwo zastąpienia starego reżimu nowym, być może gorszym, bo nieprzewidywalnym. Zmiana wektora politycznego w Iranie wymagałaby bardzo krwawej rewolucji ze względu na siłę obecnego reżimu i słabość sił prodemokratycznych.

Moim zdaniem, władza Strażników Rewolucji Islamskiej pozostanie niezmienna – na szachownicy zmienią się jedynie figury Strażników, natomiast zarówno pionki, jak i „partia szachów” pozostaną te same.

W internecie pojawiły się jednak nagrania tańczących Irańczyków, cieszących się z ataków USA i śmierci przywódcy Iranu. Są w mniejszości?

Artykuł został opublikowany w 10/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.