Minister obrony potwierdził w oświadczeniu, że zarówno on, jak i premier Benjamin Netanjahu wyrazili zgodę, by izraelskie siły zbrojne (IDF – Israel Defense Forces) ruszyły naprzód i przejęły kontrolę nad dodatkowymi pozycjami strategicznym w Libanie. To wszystko, by „zapobiec atakom na izraelskie społeczności przygraniczne” – wskazał Izrael Katz.
Agence France-Presse zwróciła się do władz Bejrutu o komentarz w sprawie. Liban „w odpowiedzi na eskalację działań” postanowił we wtorek (3 marca) zawrócić żołnierzy z kilku utworzonych pozycji granicznych. Członkowie armii „w liczbie od ośmiu do dziewięciu w każdym punkcie zostali przeniesieni do swoich baz ze względu na zagrożenie dla ich bezpieczeństwa” – podało wojsko.
Izraelskie siły zbrojne zlikwidowały dwóch wysokich rangą bojowników
Agencja prasowa przypomniała, że Hezbollah (szyicka organizacja, uznawana przez m.in. Jerozolimę czy Waszyngton za terrorystyczną) został wciągnięty do wojny w poniedziałek (2 marca), gdy zdecydował się na pierwszy atak rakietowy na Izrael. Członkowie grupy, której liderem jest Naim Kassem, oświadczyli, że chcą zemścić się za zabicie najwyższego przywódcy islamskiej republiki – ajatollaha Ali'ego Chamenei'ego.
W odpowiedzi Jerozolima przeprowadziła naloty na szeroką skalę na Liban. W trakcie operacji wojskowej w Bejrucie śmierć poniósł szef służb wywiadowczych Hezbollahu – Hussein Moukalled. Dzisiaj zaś Izrael poinformował o zabiciu wysokiego rangą bojownika – Reza Khazai. Miał on być „odpowiedzialny za nadzorowanie gromadzenia broni przez organizację w imieniu elitarnej, irańskiej jednostki Quds Force” – podała AFP.
Jerozolima zapewniała, że nie zamierza przeprowadzać pełnoskalowej inwazji lądowej na Liban. Wojsko oświadczyło, że sięgnie jednak po wszystkie możliwe środki, aby powstrzymać ostrzał rakietowy ze strony Hezbollahu.
Czytaj też:
Iran ostrzega państwa europejskie. „To byłby akt wojny”Czytaj też:
Lista zagrożonych krajów coraz dłuższa. Wśród nich europejski kierunek
