Załoga nie wywierała presji na pilotów Tu-154M

Załoga nie wywierała presji na pilotów Tu-154M

Dodano:   /  Zmieniono: 5
Analiza czarnych skrzynek, wydobytych z wraku prezydenckiego samolotu, rozwiała plotki, jakoby pasażerowie zażądali od pilotów, żeby lądowali we mgle - pisze o postępach śledztwa w sprawie katastrofy prezydenckiego Tu-154M brytyjska prasa.
Rosyjscy śledczy powiedzieli, że czarne skrzynki z prezydenckiego samolotu T-154M, który rozbił się w sobotę niedaleko Smoleńska, nie wskazują na to, żeby piloci byli zmuszani do lądowania. Zapis rozmów, prowadzonych przez pilotów w kokpicie, przeczy teorii, że delegacja wywierała presję pilotów i zmuszała ich do lądowania we mgle.

- Nic nie wskazuje na to, by którykolwiek z wysokich rangą pasażerów zażądał od pilotów lądowania niedaleko Smoleńska. Taśmy, wydobyte z wraku samolotu, nie zarejestrowały żadnych nacisków na członków załogi -
donosi "The Guardian".

Wcześniej, jak podkreśla gazeta, były minister Leszek Miller powiedział, że myśli, iż Kaczyński mógł być personalnie odpowiedzialny za wypadek. Według Millera, prezydent mógł nalegać na to, by piloci lądowali w Smoleńsku, pomimo, że wieża kontrolna przekierowywała samolot na lotnisko w Moskwie lub Mińsku. - Kaczyński był zdeterminowany, by lądować w Smoleńsku ze względu na obchody 70. rocznicy katyńskiej masakry. Prezydent bardzo chciał tam
być. Pilot o tym wiedział i podjął ryzyko - dodał Miller.
 
Najprawdopodobniej przyczyną sobotniej katastrofy był błąd pilota - konkluduje brytyjska gazeta.

jg, The Guardian
 5

Czytaj także