Dziennik uważa, że "zezwolenie im na przybycie do Gazy, jak to Izrael czynił w przeszłości, byłoby lepsze niż wysyłanie wojskowego komanda, by je przechwycił". "To, że żołnierze, którzy opuścili się na linach ze śmigłowców na turecki statek, byli nieprzygotowani do działania bez użycia niosącej śmierć siły, jeszcze pogłębiło błąd" - pisze dziennik.
Gazeta zwracając uwagę, że Izrael "czekają dni, jeśli nie miesiące potępienia ze strony wielu wrogów", pisze, "iż dla premiera Netanjahu jedyną drogą wyjścia z tej katastrofy jest podjęcie raz na zawsze wiarogodnych kroków w celu stworzenia warunków dla państwa palestyńskiego". Dobrym początkiem, zdaniem dziennika, "byłoby złagodzenie restrykcji wobec Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu, gdy tylko opadną reakcje na poniedziałkowy incydent".
Netanjahu "powinien także włączyć do swego rządu partie opowiadające się za pokojem" - pisze dziennik podkreślając, że "jednym z głównych problemów gabinetu Netanjahu jest to, że za sprawą gabinetowych jastrzębi określenie dyplomacja izraelska to oksymoron". "Jedyną drogą Netanjahu jest przemieszczenie się ku centrum" - pisze "The Washingotn Post".
PAP