Według "NYT", Biały Dom zamierza przedstawić ich jako typowych przedstawicieli GOP w nadziei, że jako "ekstremiści" zostaną odrzuceni przez niezależnych i centrowych wyborców. Wielu polityków Tea Party domaga się drastycznego ograniczenia wydatków rządowych - w tym na zasiłki dla bezrobotnych - likwidacji kilku ministerstw oraz sprywatyzowania federalnych funduszy Medicare (ubezpieczenia zdrowotne dla emerytów) i Social Security (emerytury państwowe). Niektórzy są też zwolennikami absolutnego zakazu aborcji.
Doradcy prezydenta zaprzeczyli doniesieniom nowojorskiego dziennika, opartym na anonimowych wypowiedziach oficjeli administracji i Partii Demokratycznej. Tymczasem kandydaci Demokratów w wyborach do Senatu i Izby Reprezentantów w swoich kampaniach wyborczych starają się nie poruszać tematów ogólnokrajowych i koncentrować się na problemach lokalnych. Wielu nie chce też pomocy Baracka Obamy w swej kampanii.
Pragną oni w ten sposób zaznaczyć swój dystans do prezydenta, którego polityka wewnętrzna nie jest obecnie popierana przez większość społeczeństwa. Przyczyną są trudności ekonomiczne USA - wysokie bezrobocie i zadłużenie, które wywołuje niepokój o przyszłość kraju. Sondaże wskazują, że w rezultacie wyborów 2 listopada Republikanie mogą z dużym prawdopodobieństwem przejąć większość w Izbie Reprezentantów. Przewiduje się, że Demokratom uda się raczej utrzymać większość w Senacie, chociaż i tutaj możliwa jest niespodzianka.
pap