Śpiewak uważa, że w sprawie in vitro PO "musi się dogadać z SLD, bo tu bez jakiegoś konsensusu się nie obędzie". - A po tym, jak Nagrodę Nobla uzyskał właśnie lekarz, który wprowadził metodę in vitro, PO nie może już się wycofać. Naturalnie, Kaczyński na takie porozumienie z SLD będzie grzmiał coraz bardziej ostrymi oskarżeniami, ale przez to będzie przegrywał - tłumaczy.
Zapytany czy potrafi sobie wyobrazić partię z twarzą Joanny Kluzik-Rostkowskiej, rozmówca "Polski" odpowiada, że "byłoby dobrze, by powstała, bo pierwszą wartością demokracji jest istnienie opozycji kontrolującej władzę". - Kaczyński z tym programem i tym sposobem istnienia w polityce likwiduje jeden z filarów demokracji. Gdyby pojawiła się Kluzik-Rostkowska, która nie podchodzi do polityki jak do terenu walki o Pana Boga, a walki o żłobki, służbę zdrowia, przemysł itd., to czemu nie? Tyle że doświadczenie, choćby z Polską Plus, wskazuje, że to raczej niemożliwe - ubolewa Śpiewak.
Śpiewak uważa, że liberałowie w szeregach PiS znajdą się na listach wyborczych tej partii, bo "Kaczyński gra skrzydłami". - On nie pozwoli sobie na bycie osaczonym np. przez tego pomrukującego prymitywa Jurgiela, człowieka, który nie wiadomo co robi w parlamencie. Świetnie wie, że panowie Zieliński, Błaszczak, Brudziński nie są zdolni do żadnej poważnej pracy koncepcyjnej. Oni są od pognębienia od czasu do czasu tzw. liberałów. Ci jednak są mu potrzebni do pracy merytorycznej. Jestem przekonany, że ta frakcja zwana liberalną wcale się nie zgubi w PiS. Zgubi się, jak wyjdzie. Ale sądzę, że ich cierpliwość i upór nie skłonią ich do wyjścia. Byłbym zresztą takiemu krokowi przeciwny, bo oni są w PiS szansą na dobrą opozycję - ocenia Śpiewak.