Uran na gruzińskim czarnym rynku

Uran na gruzińskim czarnym rynku

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wysoko wzbogacony uran, którego można użyć do budowy bomby atomowej przechwyciły w marcu gruzińskie władze. Podczas próby nielegalnej transakcji zatrzymano dwóch obywateli Armenii. Szczegóły z kończącego się tajnego procesu ujawnia "The Guardian".
Próbka 18 gram uranu, którą Ormianie próbowali sprzedać, pochodziła z kradzieży sprzed kilku lat. Testy potwierdziły, że uran jest wzbogacony niemal w 90 proc. i nadaje się do użycia w głowicy jądrowej. Zdaniem zatrzymanych mężczyzn, ich dostawca w Armenii zapewniał, że może sprzedać znacznie większe ilości radioaktywnego pierwiastka. Mężczyźni przemycali uran pociągiem w pudełku po papierosach. Pojemnik został przygotowany by oszukać amerykańskie czujniki wykrywające promieniowanie, które rozmieszczone są na byłej granicy ZSRR. Przemytnicy byli przekonani, że sprzedają próbkę przedstawicielowi muzułmańskich radykałów. Sprzedaż miała być wstępem do transakcji na większą skalę.

Stany Zjednoczone uznały za priorytet ochronę przed terroryzmem nuklearnym. Na ulepszanie zabezpieczeń w laboratoriach jądrowych na całym świecie wydały miliardy dolarów. Szczególnie zagrożona pozostaje jednak Rosja. Kraj ten jest w posiadaniu ok. 700 ton wzbogaconego uranu. Nie wiadomo, ile go do tej pory ukradziono. - Pytanie brzmi: jak duża jest góra lodowa, której wierzchołek widzimy? - skomentował Matthew Bunn, ekspert z Harvardu oraz były doradca naukowy przy Białym Domu.

To trzeci przypadek w ciągu siedmiu lat, gdy doszło do przechwycenia nielegalnego materiału promieniotwórczego w Gruzji. Od upadku Związku Radzieckiego odnotowano 21 prób takich kradzieży. W każdym przypadku brak materiału radioaktywnego nie został zauważony przez właściciela.

bb