To jest tylko telewizja. A jednak show biznes nie może wyjść z podziwu nad kanałem HBO, który już o dekady zgarnia najważniejsze nagrody Emmy. To nie jest więc zwykła telewizja - teraz to jest doświadczenie głębokiej kultury.
W latach 70. w USA, zostanie w domu i oglądanie telewizji było ostatecznym wycofaniem się z kultury. Kanały amerykańskie prezentowały tylko marne opery mydlane i groteskowo nieudane seriale. Kraj, który ma wspaniałych scenarzystów i wielokrotnie udowadniał, że potrafi robić filmy, odnosił nieustające porażki na arenie telewizyjnej rozrywki.
Wraz z pierwszymi sukcesami takich programów jak „The Larry Sanders Show", pojawiła się również chęć robienia rzeczy przełomowych, jakich historia telewizji jeszcze nie znała. Wtedy, w 1998 roku pojawił się, nazywany przez niektórych rewolucyjnym, „Seks w wielkim mieście". Rok później powstał pomysł na „Rodzinę Soprano”, która okazała się hitem HBO. Stacja zdecydowała się na oryginalność w każdym wymiarze, również reklamowym. Bilbordy zachęcające do oglądania życiowych zmagań Tony’ego Soprano zawierały tylko dwa słowa: „Rodzina – przedefiniowana”. Jednak tak naprawdę to telewizja właśnie została „przedefiniowana”.
Twórcy współpracujący z HBO czują powagę zadania i przekraczają kolejne granice. David Simon, który stworzył dla stacji serial „Trawka", chce iść dalej w obnażaniu prawdziwej twarzy Amerykanów i pracuje obecnie nad „Treme" opowiadającym o Nowym Orleanie po huraganie Katrina.
Profesjonalizm i chęć robienia czegoś istotnego w telewizji przyciągają do HBO największe gwiazdy Hollywood – Martin Scorsese realizował część „Zakazanego Imperium", teraz podobno pracuje z Mickiem Jaggerem nad historią muzyki rockowej, a Dustin Hoffman i Michael Mann występują w serialu „Luck".
Ekran zdominowały zatem seriale, wielkie produkcje o wysokiej wartości artystycznej. Każdy opowiada historię, którą reżyser chciał sprzedać w Hollywood. Wielu z nich twierdzi, że dzięki HBO może wreszcie nie tylko sprzedawać, ale też pogłębiać swoje pomysły.
mk
Na początku XXI wieku zmieniło się praktycznie wszystko – amerykańskie stacje kreują kulturę telewizyjną i nie tylko. Dziś nie trzeba kupować biletu do kina czy teatru żeby zobaczyć najlepszych aktorów w trafnych komediach czy przejmujących dramatach. Od tego typu rozrywki Ameryka stworzyła imperium HBO. Stacja zdominowała w pełni ofertę filmową w telewizji oraz ostatnie rozdanie nagród Emmy – „Mildred Pierce" z Kate WInslet otrzymała aż 21 nominacji, zrealizowane z epickim rozmachem „Zakazane Imperium" dostało 18, a fantastyczna baśń „Gra o tron” 13 nominacji.
HBO powstało w 1972 roku, w czasach totalnego upadku telewizji. Swoją potęgę budowało w imponujący sposób, przywiązując ogromną wagę do jakości swoich produkcji. W czasach gdy liczyły się przede wszystkim zyski i wystarczyło zaspokoić pierwszy głód odbiorców marnym wytworem masowej kultury, HBO postawiło na wysokie standardy. Istotnie, imponujące.Wraz z pierwszymi sukcesami takich programów jak „The Larry Sanders Show", pojawiła się również chęć robienia rzeczy przełomowych, jakich historia telewizji jeszcze nie znała. Wtedy, w 1998 roku pojawił się, nazywany przez niektórych rewolucyjnym, „Seks w wielkim mieście". Rok później powstał pomysł na „Rodzinę Soprano”, która okazała się hitem HBO. Stacja zdecydowała się na oryginalność w każdym wymiarze, również reklamowym. Bilbordy zachęcające do oglądania życiowych zmagań Tony’ego Soprano zawierały tylko dwa słowa: „Rodzina – przedefiniowana”. Jednak tak naprawdę to telewizja właśnie została „przedefiniowana”.
Twórcy współpracujący z HBO czują powagę zadania i przekraczają kolejne granice. David Simon, który stworzył dla stacji serial „Trawka", chce iść dalej w obnażaniu prawdziwej twarzy Amerykanów i pracuje obecnie nad „Treme" opowiadającym o Nowym Orleanie po huraganie Katrina.
Profesjonalizm i chęć robienia czegoś istotnego w telewizji przyciągają do HBO największe gwiazdy Hollywood – Martin Scorsese realizował część „Zakazanego Imperium", teraz podobno pracuje z Mickiem Jaggerem nad historią muzyki rockowej, a Dustin Hoffman i Michael Mann występują w serialu „Luck".
Ekran zdominowały zatem seriale, wielkie produkcje o wysokiej wartości artystycznej. Każdy opowiada historię, którą reżyser chciał sprzedać w Hollywood. Wielu z nich twierdzi, że dzięki HBO może wreszcie nie tylko sprzedawać, ale też pogłębiać swoje pomysły.
mk