"Bunt w polskiej szkole na Białorusi" - donosi "Gazeta Wyborcza". W polskiej szkole w Wołkowysku od trzech dni strajkują uczniowie klas od 8. do 10., żądając powrotu nauczycieli z Polski, którym władze odmówiły wiz. Rodzice zbierają podpisy pod apelem do ministerstwa edukacji o umożliwienie powrotu nauczycieli i zapowiadają, że protest może przybrać ostrzejsze formy. W szkołach polskich na Białorusi tradycyjnie wykładają nauczyciele z Polski. Co roku na zaproszenie ministerstwa edukacji oraz polskich organizacji społecznych przyjeżdża na Białoruś kilkudziesięciu. Władze pod różnymi pretekstami dążą jednak do zmniejszenia tej liczby. W ub.r. na Białorusi pracowało 22 nauczycieli z Polski, w tym roku zaproszenia dostało już tylko 14 osób. Mimo, że rok szkolny się już zaczął, żaden nauczyciel nie został jednak wpuszczony na Białoruś. - W sierpniu MSZ podjął decyzję, że w wypadku zatrudnienia specjalistów zza granicy potrzebna jest specjalna licencja - tłumaczy gazecie Tamara Pradzied, główny specjalista działu edukacji władz miejskich Grodna, która odwiedziła szkołę w Wołkowysku. Na Białorusi licencji na zatrudnienie zagranicznych nauczycieli nie ma żadna szkoła. Władze Wołkowyska twierdzą, że zabiegają o licencje dla nauczycielek z Polski, jednak sprawa się przeciąga. Nieoficjalnie gazeta dowiedziała się, że władze obwodu grodzieńskiego nie wyrażają zgody na powrót nauczycielki polskiego Anety Buzuk, bo jak twierdzi Pradzied , białoruskie uczelnie kształcą polonistki i nie ma potrzeby zapraszać kogoś z Polski. Rodzice nie chcą jednak emerytowanej współpracownicy działu oświaty władz Wołkowyska, która ma zastąpić Buzuk.
Bunt w polskiej szkole na Białorusi
Dodano: / Zmieniono: