Narzeczoną popularnego jezuity jest katolicka influencerka Klaudia Aleksandra Domańska. Kleryk w piątek odniósł się do oświadczenia Wielkopolsko-Mazowieckiej Prowincji Towarzystwa Jezusowego, które ukazało się po podzieleniu się przez niego z opinią publiczną informacją o chęci zawarcia małżeństwa z liderką wspólnoty „Przełom”.
1 marca Krzychu Jezuita – bo tak nazywany jest w sieci kleryk Dzieńkowski – opublikował kolejną wiadomość.
Dzieńkowski zaznacza, że „nie odchodzi ani od Boga, ani Kościoła”
Współwłaściciel kanału ŁaGODne życie z Bogiem podkreśla, że „nie zrobił nic złego”. „Poinformowałem wszystkich przełożonych i wspólnotę zakonną, że chcę wystąpić z zakonu i wejść w małżeństwo” – wskazał. Później poinformował też o tym opinię publiczną. „Nie popełniłem przy tym żadnego grzechu” – zauważa. Przypomniał, że studiuje teologię i jest związany po dwóch latach nowicjatu „wieczystymi ślubami prostymi, które bez żadnych konsekwencji mogą być rozwiązane”. Teraz oczekuje jedynie na rozwiązanie spraw formalnych – konkretnie na informację od generała jezuitów (jest nim Arturo Sosa Abascal SJ), który potwierdzi decyzję Dzieńkowskiego i zwolni go ze ślubów.
Kleryk wskazuje, że „powołanie zakonne nie jest bardziej święte niż powołanie małżeńskie”. „Jeśli ktoś ma problem z tym, że odchodzę z zakonu i jest tym zgorszony, to powinien się zapytać siebie, dlaczego. Nie odchodzę od Boga ani Kościoła. Nie zgrzeszyłem. Jako chrześcijanie powinniśmy operować właśnie tym językiem” – proponuje. Kleryk zwraca uwagę, że w oświadczeniu jezuitów „można zobaczyć brak jakichkolwiek konkretów oprócz powoływania się na to, iż nie napisał na tamten moment ostatniego dokumentu do gen. zakonu, który już wysłał”. „Sugerowanie, że nie jestem uczciwy wobec Boga i ludzi, albo że moje zachowanie jest niezrozumiałe, nie jest oparte na żadnych faktach” – zapewnia.
Dzieńkowski pisze, że „należał do komisji medialnej prowincji” jezuitów, a „niedawno otrzymał wstępną propozycję, żeby koordynować odnowienie kanału na platformie YouTube”. „Dziś dowiaduję się, że nie mam misji kanonicznej i trzeba na mnie uważać” – co kleryk ocenia jako „całkowity brak odpowiedzialności przełożonych”. Członek SJ pisze dalej, że „został oskarżony przez socjusza [asystent wspierający zwierzchnika zakonu – przyp. red.] prowincjała m.in o protestantyzm”, chociaż „dwa lata temu dostał błogosławieństwo na uczestnictwo w rocznej szkole prowadzonej przez kościół Nations on Fire i przełożeni byli zadowoleni z jego owoców”.
Krzychu Jezuita, którego obserwuje blisko 50 tysięcy użytkowników Instagrama, informuje, że „dostał prośbę o niewypowiadanie się w mediach” – co stało się już „po tym, jak został oczerniony »oświadczeniem«” – dzieli się swoją interpretacją.
Kleryk o „szumie miedialnym”. „Manifestacja demoniczna, która się teraz ukazuje”
Zdaniem jezuity „tak wielki medialny szum wokół prostego wyjścia z zakonu przez kleryka pokazuje, że to Bóg daje światło na tę manifestację demoniczną, która się teraz ukazuje”, mając na myśli: ślepe bronienie instytucji, oskarżenia o grzech, kłamstwa, pomówienia, desperacja apropos podejścia do kapłaństwa i czynienia bożka z tego stanu – wymienił.
W kolejnym oświadczceniu – post opublikowany został 1 marca – Dzieńkowski podkreśla, że „nikt nie ma prawa do publicznego osądu drugiego człowieka i wymyślania zła na bazie domysłu”. Zapewnia że to, iż „wstawił post o tym, że występuje z zakonu i o planach związkowych, nie znaczy, że to wynik nagłych emocji, albo prowadzenia podwójnego życia”. „Nie wiem, ile miesięcy odstępu między wystąpieniem a zakomunikowaniem związku zadowoliłoby wasze uczucia i potrzebę kontroli na bazie rozumu. Prawda jest taka, że nigdy nie zadowolimy wszystkich ludzi i to nie jest nasza rola, widzimy to w posłudze Jezusa” – zaznacza.
Część wiernych zarzucała klerykowi, że rzekomo pozostawił osoby, którymi dotychczas opiekował się duchowo, same sobie. „Nie porzuciłem żadnych owiec. Nie prowadziłem tu oficjalnego, regularnego duszpasterstwa, ale jestem tu i dalej będę głosił – tak jak do tej pory” – zapowiada. Na koniec zwrócił się do internautów, by „zapytali się Boga, co o tym sądzi [o jego chęci zawaracia małżeństwa – przyp. red.] i przeżyli swoje emocje nie do obcego im człowieka, tylko do Boga”. „Jeśli ci się to nie podoba, nie musisz mnie obserwować” – sugeruje.
Oświadczenie jezuitów. Rzecznik prowincji wielkopolsko-mazowieckiej pisze o „zaskoczeniu”
27 lutego na stronie jezuici.pl pojawiło się oświadczenie ojca Wojciecha Żmudzińskiego SJ – rzecznika Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego. Duchowny napisał, że jest ono odpowiedzią na „zapytania środowisk, z którymi związany jest (...) Dzieńkowski”, a które „wyrażają smutek oraz zaskoczenie wywołane jego ostatnim oświadczeniem i wpisami w mediach społecznościowych”. „Poinformował swojego bezpośredniego przełożonego oraz współbraci o swojej decyzji wystąpienia z Towarzystwa Jezusowego. Natomiast nie poprosił jeszcze oficjalnie o dymisję z zakonu i dopóki jej nie otrzyma, jest nadal związany wieczystymi ślubami zakonnymi, które złożył po ukończeniu nowicjatu” – czytamy.
„Mając na uwadze zamieszanie, jakie wprowadzają jego internetowe wpisy, socjusz prowincjała będzie nadal próbował umówić się z nim, aby dla dobra wiernych, którzy darzą go zaufaniem, wstrzymał aktywność w internecie do czasu uregulowania swojego statusu” – zapowiedział ks. Żmudziński. W ocenie rzecznika prasowego „dotychczasowa działalność kleryka Dzieńkowskiego wpisywała się w głoszenie kerygmatu typowe dla grup charyzmatycznych i nie była monitorowana co do treści przez przełożonych zakonnych”. Jezuita „nie ma misji kanonicznej, która pozwalałaby mu na nauczanie w imieniu Kościoła [katolickiego]„”.Nie otrzymał też do tej pory żadnych święceń” – zaznacza przedstawiciel zakonu.
instagraminstagraminstagramCzytaj też:
Popularny ksiądz zszokował internautów. Opublikował zdjęcie z wybranką sercaCzytaj też:
Czy para może mieszkać razem przed ślubem? Znany dominikanin rozwiewa wątpliwości
