Lekarz nie przyjął 5-latki bo spóźniła się 10 minut. Dziewczynka zmarła

Lekarz nie przyjął 5-latki bo spóźniła się 10 minut. Dziewczynka zmarła

Lekarz, zdjęcie ilustracyjne
Lekarz, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / rogerphoto
Lekarka w Walii odmówiła przyjęcia małej dziewczynki, ponieważ ta spóźniła się na wizytę 10 minut. Tego samego dnia stan zdrowia dziewczynki pogorszył się i 5-latka zmarła.

Sprawę opisuje „The Independent”. Historia wydarzyła się w 2015 roku, lecz dopiero teraz w związku ze śledztwem prowadzonym w tej sprawie, ujrzała światło dzienne. 5-letnia Ellie-May Clark cierpiała na zagrażającą życiu astmę. Pod koniec stycznia 2015 roku jej matka Shanice, odebrała ją ze szkoły, ponieważ dziewczynka miała atak duszności. Zawiozła ją do domu i zadzwoniła do szpitala prosząc o wizytę domową. Po godzinie recepcjonistka oddzwoniła i zapisała dziewczynkę na wizytę w szpitalu. Kobietę z córką umówiono na godz. 17 z zastrzeżeniem, że nie mogą się spóźnić. Matka Ellie-May od razu zastrzegła, że spóźni się kilka minut, ponieważ w domu ma 8-tygodniowe dziecko.

„Zasada 10 minut”

Matka z córką pojechały do szpitala i po godz. 17:10 były już pierwsze w kolejce. Doktor Rowe, z którą były umówione na wizytę stwierdziła, że u niej obowiązuje „zasada 10-minut". Lekarka nie przyjmuje pacjentów, które spóźnią się na wizytę właśnie o 10 minut. Kobiecie z dzieckiem polecono przyjść na wizytę następnego dnia rano.

Śmierć dziewczynki

Po odmowie przyjęcia na wizytę, kobieta z córką wróciły do domu. Matka sprawdzała co 10-15 minut stan dziewczynki, a co pół godziny podawała jej inhalacje. Wieczorem usłyszała, że córka kaszle i poszła do jej pokoju, by ją znowu inhalować. – Spadła z łóżka na podłogę. Odwróciłam ją i zobaczyłam, że dłonie i twarz miała niebieskie. Zadzwoniłam od razu na pogotowie – opowiedziała Shanice. Dziewczynka zmarła krótko po przewiezieniu do szpitala. W toku śledztwa okazało się, że dr Rowe nie zapytała kobiety, dlaczego poprosiła o pilną wizytę dla jej córki ani nie sprawdziła jej dokumentacji medycznej, która wykazywała, że dziewczynka cierpi na ciężką odmianę astmy. Z kolei recepcjonistka nie zapytała o stan zdrowia Ellie-May ani nie poleciła, co matka mogłaby zrobić, gdyby stan zdrowia 5-latki się pogorszył.

Tłumaczenie lekarki

Recepcjonistka wyznała śledczym, że dr Rowe stosowała swoją „zasadę 10 minut” również tego dnia, kiedy odesłała 5-latkę do domu. Wtedy nie zrealizowano kilku wizyt spóźnionych pacjentów. Lekarka tłumaczy stosowanie reguły tym, że przyjmuje 25 pacjentów podczas dyżuru, a jeśli część z nich spóźnia się 15-20 minut, to ona nie jest w stanie wykonywać swojej pracy. Kobieta przyznała, że gdyby znała powód wizyty Ellie-May lub gdyby zajrzała do jej dokumentacji medycznej, postąpiłaby inaczej.

Czytaj także

 3
  • Jeśli dziewczynka była tak bardzo chora to należało dalej poszukiwać pomocy , choćby w szpitalu.Niestety jest to pokłosie nieskutecznego działania rodziców dziewczynki , nie lekarza
    • słusznie zrobiła lekarka - bo ją obowiązują procedury a nie jakieśtam dobro nieważnego pacjenta.
      • ...zakaz wykonywania zawodu dla konowała ....i dożywotnia renta za dziecko dla rodziców !!!!!!!!!!......rada dla rodziców ......poniżej !

        Czytaj także