Lot JT-610 do miasta Pangkal Pinang na wyspie Bangka wystartował o godzinie 6:21 czasu miejscowego. Kilka minut po oderwaniu się od pasa startowego załoga straciła kontakt z centralą lotów. Maszyna po raz ostatni widziana była na radarach, gdy znalazła się nad morzem. Pilot rzekomo zgłaszał prośbę o zgodę na powrót do Dżakarty. Do katastrofy doszło około 13 minut po starcie. Boeing miał gwałtownie obniżać wysokość i zderzyć się z taflą wody, zanurzając się na głębokość około 30-40 metrów.
Rozbiła się nowa maszyna
W związku z katastrofą na razie nie są znane żadne szczegóły, ale BBC zwraca uwagę na fakt, że maszyna, która zatonęła, to zupełnie nowy rodzaj samolotu. Boeing 737 MAX 8 jest wykorzystywany do komercyjnych lotów od 2017 roku. Ten, który brał udział w poniedziałkowym zdarzeniu był wykorzystywany od 15 sierpnia tego roku. Według szefa indonezyjskiej komisji bezpieczeństwa transportu Soerjanto Tjahjano, boeing, o którym mowa miał zarejestrowanych 800 godzin lotu.
Ekspert lotniczy Gerry Soejatman w rozmowie z BBC podkreślił, że stare samoloty są zazwyczaj narażone na największe ryzyko wypadków, ale nowe maszyny również są obarczone dużym ryzykiem. – W nowym samolocie wszelkie usterki ujawniają się dopiero po tym, jak jest rutynowo używany. Zazwyczaj dzieje się to w ciągu pierwszych trzech miesięcy – wyjaśnił.
Soejatman oraz inny ekspert Jon Ostrower stwierdzili zgodnie, że jest za wcześnie, by bez wątpliwości stwierdzić, co stało się w czasie lotu JT-610.
Czytaj też:
Samolot linii Lion Air spadł do morza. 189 osób na pokładzie
Boeing 737 MAX. Taki samolot zatonął w okolicach indonezyjskiej wyspy Jawa
