O sprawie stało się głośno, gdy zwierzę zachorowało. Nabywczyni psa, policjantka z Nadrenii, zażądała od miasta Ahlen zwrotu pieniędzy za mopsa, który reklamowany był jako zdrowy, tymczasem wymagał kilku operacji. Kobieta na ogłoszenie o sprzedaży „słodkiej mopsiczki z rodowodem” trafiła w grudniu ubiegłego roku.
Jak podają niemieckie media, zwierzę wystawił na internetowej aukcji za pośrednictwem prywatnego konta pracownik urzędu miasta Ahlen w Nadrenii Westfalii. Jak się okazało, zwierzę zostało zabrane przez komornika rodzinie, która nie płaciła podatków m.in. właśnie za psa. Właścicielka zwierzęcia, matka trójki dzieci, opowiadała, że urzędnicy początkowo chcieli zająć wózek inwalidzki jej męża. Ponieważ jednak sprzęt stanowił własność spółdzielni, zdecydowali się na inne rozwiązanie. Na poczet długów zabrany został pies Edda.
Po nagłośnieniu sprawy przez media, rzecznik magistraty w Ahlen tłumaczył, że zajęcie zwierzęcia i sprzedaż go przez internet „nie jest zwyczajowym postępowaniem”. Zapewniał, że urzędnicy po raz pierwszy zdecydowali się na podobny krok, a ich działanie jest obecnie weryfikowane. Była właścicielka Eddy twierdzi, że jej dzieci w wieku 5, 7 i 9 lat tęsknią za mopsem, ale „prawo jest po stronie władz”.
Czytaj też:
Warszawa. Posadziła psa w tramwaju na fotelu dla pasażerów. Doszło do awantury
