Nowe informacje ws. otrucia Nawalnego. „To stało się zanim opuścił pokój w hotelu”

Nowe informacje ws. otrucia Nawalnego. „To stało się zanim opuścił pokój w hotelu”

Aleksiej Nawalny
Aleksiej Nawalny / Źródło: Instagram / Aleksiej Nawalny
Laboratorium badające sprawę otrucia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego ustaliło, że nowiczok znajdował się butelce z woda, z której pił działacz. Jego współpracownicy chcą teraz ujawnić, skąd feralna butelka wzięła się w pokoju hotelowym Nawalnego.

Nowe informacje o otruciu opozycjonisty pojawiły się w czwartek 17 września. Na profilu Aleksieja Nawalnego na Instagramie opublikowano nagranie z hotelu w Tomsku, w którym przebywał Nawalny i jego współpracownicy. Okazuje się, że gdy w samolocie i na lotnisku trwała walka o życie opozycjonisty, jego koledzy zadbali o to, żeby zabezpieczyć ślady ewentualnego otrucia.

instagram

Z relacji dowiadujemy się, że pracownicy założonej przez Nawalnego Fundacji Antykorupcyjnej (FBK – Fundacja Walki z Korupcją) zadzwonili po prawnika, z którym wrócili do pokoju, gdzie przebywał przed wylotem Nawalny. Tam „zaczęli nagrywać, opisywać i pakować wszystko, co znaleźli. Wliczając w to butelki z wodą”. Ponieważ od razu założyli, że rosyjskie służby nie będą badać sprawy otrucia, wszystkie pozyskane w ten sposób materiały przekazali do Niemiec.

Nowiczok w butelce

„Dwa tygodnie później, to właśnie na butelce z Tomska niemieckie laboratorium znalazło ślady nowiczoka. A później jeszcze trzy inne laboratoria, które przebadały próbki pobrane od Aleksieja potwierdziły, że został on otruty własnie tą substancją” – czytamy we wpisie. „Teraz rozumiemy: to stało się zanim opuścił swój pokój, żeby pojechać na lotnisko” – konkludują współpracownicy Nawalnego.

Otrucie Nawalnego

Wcześniej uważano, że trucizna znajdowała się w herbacie, którą opozycjonista wypił na lotnisku. Relacjonując jego otrucie, rzeczniczka Nawalnego Kira Jarmysz pisała, że była to jedyna rzecz, którą spożywał tego dnia Rosjanin. Aleksiej Nawalny trafił do szpitala 20 sierpnia tuż po tym, jak źle poczuł się w samolocie, później stracił przytomność. Od tamtego czasu przebywał w Omsku, pod respiratorem, a lekarze twierdzili, że nie znajdują w pobranych od niego próbkach śladów trucizny. Wskazywali na m.in. na problemy z metabolizmem. Po długich pertraktacjach, opozycjonistę przewieziono specjalnie wysłanym samolotem do kliniki Charite w Berlinie.

Rząd Niemiec: Nawalnemu podano nowiczok

W środę 2 września niemiecki rząd poinformował, że Nawalny został otruty tą samą substancją, której wcześniej użyto wobec Siergieja Skripala. Niezależne laboratoria w Szwecji i Francji potwierdziły, że rosyjski opozycjonista został otruty przy pomocy środka bojowego z grupy nowiczok. Moskwa w reakcji na te doniesienia stwierdziła, że gdy Nawalny przebywał w Rosji, nie zidentyfikowano w jego organizmie żadnej trucizny ani jej śladów.

Aleksiej Nawalny wraca do zdrowia

We wtorek 15 września rosyjski opozycjonista zamieścił swoje zdjęcie w mediach społecznościowych. Na fotografii widać Nawalnego siedzącego na łóżku szpitalnym, obok niego są jego żona i syn. „Nadal nie mogę robić wielu rzeczy, ale wczoraj mogłem samodzielnie oddychać. To jest niesamowite, choć na co dzień uważamy to za oczywistość i nie zwracamy większej uwagi” – przekazał. Zapowiedział też, że nie skorzysta z azylu w Niemczech i planuje wrócić do Rosji.

Czytaj też:
Nawalny zabrał głos pierwszy raz od momentu próby otrucia. „Oddycham samodzielnie”

Źródło: WPROST.pl
 1
  • To musiał być przeterminowany nowiczok, skoro jego jedynym efektem było podtrucie Nawalonego.
    Historia z zapakowaniem wszystkich przedmiotów z jego pokoju w hotelu Xander i wysłaniu ich do Niemiec brzmi jak bajka o sierotce Marysi.
    Nie drukujcie, proszę, takich głupot.

    Czytaj także